Dziennik Gazeta Prawana logo

Koalicja zażenowana raportem Pitery

4 czerwca 2008, 19:28
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Koalicja zażenowana raportem Pitery
Inne
Raport Pitery o "karcianych" wydatkach rządu PiS okazał się tak marny, że nie tylko rozbawił polityków opozycji, ale zaskoczył nawet koalicję. 6-stronnicowej "sensacji" nie chciał komentować nawet szef klubu PO, Zbigniew Chlebowski, bo "nie warto pokazywać rzeczy, które na to nie zasługują". A Stanisław Żelichowski z PSL wręcz radzi pani minister, by zabrała się "do pracy od podstaw".

Zapowiadany od wielu miesięcy "sensacyjny" raport miał "obnażyć" rządy ministrów PiS. Jeszcze wczoraj Julia Pitera głosiła, że dokumentu nie opublikuje, bo jest tak straszny.

Dziś raport jednak pojawił się na stronie internetowej rządu. A tam, zamiast sensacji, są ogólniki i kilka przykładów wydatków, które rzeczywiście wzbudzają wątpliwości. Np. zakup spinek do mankietów za ponad 600 złotych, czy pledu za 1200. Ale są też groteskowe zarzuty, jak kupno dorsza za 8,16 zł czy dwóch szklanek whisky i herbaty za 32 zł.

W dodatku podejrzane wydatki wyliczono łącznie na około 20 tysięcy złotych (z ogólnej sumy 1,4 mln zł). 95 procent ministrowie już zwrócili do resortowych kas.

Dlatego z wnioskami o rzekomych wielkich nieprawidłowościach przy korzystaniu ze służbowych kart trudno zgodzić się nawet partyjnym kolegom Pitery.

"Nie chcę tego komentować. Julia Pitera jest ministrem w rządzie i to premier dokonuje oceny swoich ministrów i wyciąga wnioski" - mówił dziennikarzom szef klubu PO, Zbigniew Chlebowski.

Jednak naciskany przez dziennikarzy dodał, że jest zwolennikiem piętnowania marnowania publicznych pieniędzy i niewłaściwego ich wydatkowania. "To są pieniądze podatników i muszą być pod szczególnym nadzorem, ale jestem przeciwnikiem nadmiernego pokazywania rzeczy, które na to nie zasługują" - zaznaczył Chlebowski.

Mniej dyplomatyczny był szef klubu PSL, Stanisław Żelichowski. Zarzucił Piterze, że chciałaby być cały czas "na oczach mediów", a - jak podkreślił - jej stanowisko powinno skłaniać raczej do tego, by pracować u podstaw.

Żelichowski zaznaczył, że są takie sytuacje, kiedy minister wyjeżdżając za granicę, by reprezentować interes kraju, organizuje np. kolację dla swoich odpowiedników i płaci za nią kartą. "Wiele spraw załatwia się na nieformalnych spotkaniach. Jeśli to jest finansowanie jakiegoś tam posiłku, to nie widzę w tym nic złego" - oświadczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj