Według pracowników telewizji, Sławomirowi Nowakowi nie spodobały się pytania, jakie dziennikarz zadał mu w ubiegłotygodniowym programie. Pod jego koniec Maciej Zdziarski zapytał Nowaka, czy rząd premiera Tuska powróci do planów likwidacji abonamentu. Kiedy Nowak odpowiedział, że tak, dziennikarz spytał: "A jak długo pan żył z abonamentu?" - pisze dziennik "Polska".

Swego czasu Sławomir Nowak był bowiem wiceprezesem publicznego Radia Gdańsk. Szef gabinetu politycznego odparł, że było to kilka lat temu, a dzisiaj sytuacja polityczna jest już zupełnie inna. "Dzisiejsza telewizja publiczna jest podporządkowana jednej formacji politycznej, a na jej czele stoi Andrzej Urbański, który był politykiem PiS" - wyjaśnił minister.

W tym momencie dziennikarz przerwał Nowakowi, bo kończył się program. Ekipa telewizyjna opowiedziała "Polsce", że po zakończeniu audycji minister nie krył zdenerwowania. W poniedziałek wysłano do niego zaproszenie do tego samego programu, aby miał okazję dokończyć kwestie, które zostały poruszone w pierwszej audycji z jego udziałem. TVP jednak nie dostała żadnej odpowiedzi.

"Nie mam zaproszenia, a poza tym nie mogę być codziennie w jednym programie" - mówi tymczasem Nowak. Teraz w TVP zadają sobie pytanie, czy minister się obraził. "Nawet jeśli telewizja jest PiS-owska, a dziennikarz zaangażowanym przyjacielem polityków PiS, to trzeba z tym żyć" - wyjaśnia na łamach "Polski" minister Nowak. Zapytany jednak, czy weźmie udział w kolejnym programie "Kwadrans po ósmej", odpowiada: "A mam taki obowiązek?".