- mówi o spotkaniu z ministrem były dowódca GROM, któremu jutro wygasa kontrakt z armią. Od ministra dostał m.in. medal MON. Teoretycznie bezcenny - ale na Allegro warty 25 złotych.
Polko był dowódca GROM dwa razy. Był też wiceszefem BBN. W lipcu ub. roku zrezygnował ze stanowiska wiceszefa BBN, gdy wyszło na jaw, że dorabiał poza pracą bez zgody swojego przełożonego - ministra Władysława Stasiaka. Będąc prezydenckim urzędnikiem, prowadził płatny wykład dla bankowców i uczył, jak dobierać współpracowników i przewodzić grupie. Wystąpił też w telewizyjnym reality show.
Propozycja od Sztabu Generalnego pojawiła się 3 listopada i nie była konkretna. To poczekalnia dla osób, dla których nie ma etatu. Przydziela im się ograniczone obowiązki służbowe albo... żadnych.
Polce powierzono koordynację projektu na temat zarządzania kryzysowego w Zarządzie Planowania Operacyjnego Sztabu Generalnego. Wtedy Polko podjął decyzje o pożegnaniu z armią. Siedzi się i czeka na stanowisko. Ja za nic nie odpowiadam. Zabieram głos w dyskusji. Równie dobrze mógłbym robić to jako cywil" - mówił DZIENNIKOWI w listopadzie 2009 gen. Polko.
To już trzecia podobna rezygnacja Polki w jego życiorysie. Po raz pierwszy zdjął mundur i zrezygnował z dowodzenia jednostką GROM, gdy szefem MON był Jerzy Szmajdziński (SLD). Tłumaczył, że to protest przeciwko biurokracji panującej w Sztabie Generalnym, która ogranicza rozwój GROM.
Potem Polko był doradcą prezydenta stolicy Lecha Kaczyńskiego. Po zwycięstwie PiS w wyborach prezydenckich trafił do MSWiA, a potem założył mundur i ponownie został szefem GROM.
Po ostatnich wyborach . Np. po ogłoszeniu decyzji o wycofaniu wojsk z Iraku do końca października 2008 roku,udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że wycofanie nie jest przesądzone. Zaś po katastrofie samolotu CASA zwołał konferencję prasową, na której stwierdził, że szef MON powinien był bezpośrednio poinformować prezydenta o katastrofie samolotu. Prezydent, nie wiedząc o niej, poleciał wtedy do Chorwacji.