Lech Wałęsa, przyznał, że nie lubi rozmawiać o Okrągłym Stole i jeśli tylko jest taka możliwość woli unikać komentarzy na ten temat. I . "Bez niego na przykład nie byłbym prezydentem i nie byłoby żadnych innych zdobyczy" - powiedział były przywódca Solidarności.
bo ja podpisywałem jedną ręką - a wiedziałem, że gram z nieuczciwcami, wiedziałem, że chcą mnie pokonać - więc sam podpisując to liczyłem na następny ruch i następny skok do gardła komunizmowi" - wyjaśnił Wałęsa.
i przerzucić na Solidarność "brudną robotę" przy reformie kraju. I to usprawiedliwia postępowanie opozycji. "Zgodziłem się na kompromis, a potem go nie dotrzymałem i to jest moje oszustwo" - dodaje.
>>> Przeczytaj, jak Okrągły Stół wspomina Lech Kaczyński
Zdaniem byłego prezydenta "trzeba było niedobry kompromis zawrzeć, żeby jutro sięgnąć po to, co dziś mamy".
"Miałem tylko jeden warunek - nie ma wolności bez Solidarności. (...) A potem oddać to narodowi: <kochany narodzie, teraz nie obrażaj się na partie, wchodź do organizacji, zapisuj się, twórz - o to prosiłem - weź w swoje ręce>. Wzięto tak jak wzięto, ale wolną Polskę dałem" - powiedział były prezydent.
Trzeba było zgodzić się na Jaruzelskiego na prezydenta. A potem?
"Bez strącenia Jaruzelskiego, byłoby to przegrane. A Solidarność zakładalibyśmy za następne 10 lat, ale już nie polską, bo ta już przegrałyby swoją kartę, tylko Solidarność Europy środkowo- wschodniej. Były już na ten temat rozmowy m.in. z Vaclavem Havlem" - dodał.