"Po Okrągłym Stole, już jako prezydent, byłem podsłuchiwany" - mówi Lech Wałęsa. Przez kogo? Wyjaśnia, że przez komunistów, którzy już rok po przełomowych negocjacjach z opozycją chcieli ponownie przejąć władzę w Polsce.
"Po Okrągłym Stole, już będąc prezydentem, byłem kontrolowany, podsłuchiwany, inwigilowany. Niech nie słodzą. Okrągły Stół to był wypadek przy pracy komunistów" - powiedział Lech Wałęsa w TVP Info.
Zdaniem byłego prezydenta sukces Okrągłego Stołu był pozorny, a komuniści już po roku chcieli wrócić do władzy. "Dowód? Mazowiecki przegrał w wyborach z Tymińskim. To był efekt reform, bólu związanego z zamykaniem zakładów. Gdyby to trwało jeszcze cztery lata, moglibyśmy zacząć myśleć o kolejnej Solidarności" - uważa były prezydent.
"Już po pierwszych ruchach widziałem, co jest grane. Tu jest ta ohyda, której prawie nikt nie zauważył. Oni widzieli, jaki jest nasz stan. Chcieli dać więcej, niż chcemy, byśmy się udławili" - dodał Wałęsa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|