Historia zasłyszana od jednej z osób, która przez ostatnie trzy lata współdecydowała o tym, co dzieje się w Polskim Radiu i TVP. Rzecz dzieje się w jednym z mediów, w tym przypadku nieważne czy chodzi o radio czy telewizję. Rada nadzorcza właśnie ma decydować o losie zarządu. Niepewność jest duża, bo może dojść do zmiany władzy...
Żeby zachować status quo ktoś wyżej wymyśla, żeby sparaliżować radę, tak by nie mogła podejmować decyzji. Jak to zrobić? Jeden z członków musi się podać do dymisji i gotowe. Ale który? Ten, który ma zrezygnować, nie zgadza się i w ogóle nie życzy sobie, by zwracać się do niego z takimi sprawami, bo jest przecież niezależnym członkiem rady nadzorczej poważnego medium.
Drugi mówi, że ma kłopoty osobiste i też nie zrezygnuje. bo tak za darmo to nie ma mowy. "I taki mamy właśnie wpływ na media publiczne" - wzdycha mój rozmówca.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|