Dopóki nie ma przepisów, taka decyzja należy do partii politycznych.
Nie możemy z jednej strony skarżyć się na to, że politycy są najgorzej ocenianą grupą zawodową, a z drugiej dawać asumpt do takiej oceny. A tak się dzieje, kiedy posłowie zajmują się
jakimiś sprawami, w których potencjalnie mają swój interes.
>>> "Niech Tusk nie działa jak czerwony Khmer"
Polityk to zawód jak każdy inny. A w innych zawodach nie można przecież łączyć funkcji. Nie wyobrażam sobie, by właściciel firmy, w której bym pracowała, zgadzał się na to, żebym
pracowała też w innej firmie, np. na takim samym stanowisku. Sędzia nie może pisać ekspertyz prawnych. Warto na to spojrzeć od tej strony.
Nigdy nie byłam bezrobotna. Premier też nie. A także żadna ze znajomych mi osób, które są posłami zawodowymi. To nie jest tak, że ci, którzy nie mają żadnej innej pracy poza polityką,
są mniej wartościowi.
Możemy w ogóle wyjść z założenia, że ludzie mają skłonność do kombinowania, ale tą drogą bym nie szła. Staram się myśleć, że do polityki idą ci, którzy chcą wykonywać pracę
polityczną. Bo polityka to taka sama praca zawodowa jak każda inna. Nie wiem, jak można być jednocześnie aktywnie zawodowym na innym polu. Coś musi szwankować.
To raczej ureguluje ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora. Ale będziemy o tym rozmawiać, bo te przepisy muszą być zbieżne. Być może trafią do mojej ustawy jako poprawki już na
etapie prac sejmowych.
*Julia Pitera, pełnomocnik rządu ds. walki z korupcją