"Nigdy nie przypuszczałem, że coś takiego może się zdarzyć. Przez kolejnych 7 tygodni codziennie tabloidy (żeby tylko) wypisywały kłamstwa i insynuacje pomieszane z prawdą, często przy użyciu ostrych, bezczelnych słów na temat mój, mojej partnerki i rodziny. dla swojego usprawiedliwienia przerzucając winę na mnie" - pisze Marcinkiewicz na swoim blogu na Onet.pl.
>>>Marcinkiewicz stracił pracę przez Isabel?
Dodaje: "Zapewne na początku tej histerii, a potem broniąc się przed kłamstwem, udzielając dwóch czy trzech prasowych i telewizyjnych wywiadów. Przez te błędy bezwiednie naraziłem Państwa na zalew nikomu niepotrzebnych, zupełnie kretyńskich seriali,
"Już nie tylko <w buciorach> sięga się do mojego życia prywatnego, utrudniając je niemiłosiernie, ale dalej próbuje się uniemożliwić pracę zawodową. Zupełnie bez podstaw, wskazuje się mnie jako przyczynę wzrostu wartości złotego (prawdopodobnie chodziło o osłabienie wartości złotego - red.). Może dlatego straż graniczna zaprosiła mnie nawet na osobiste przeszukanie - oczywiście nic, także kryzysu nie znalazła" - ciągnie były premier.
Marcinkiewicz odgryza się nie tylko mediom, ale także politykom. Szczególnie Zbigniewowi Ziobrze i Jackowi Kurskiemu. "Na przykład część polityków, niestety z tych samych powodów co dziennikarze zaczęła mówić o mnie - Kazio. Mówić do prawie 50-cio letniego człowieka Kazio to strasznie dziwaczne. Rozumiem, że próbują ośmieszyć mnie, choć raczej ośmieszają siebie. może rzeczywiście <przy takiej czułości> lepiej jeśli będziecie startować do Parlamentu Europejskiego, tam będzie wam łatwiej z <tym> żyć".
>>>Marcinkiewicz to nadęty prowincjusz?
także teraz, pracując w biznesie uczciwie zarabiam, wykorzystując moją wiedzę i zdobyte doświadczenie. Bank, dla którego pracuję wyjaśnił nieporozumienie, do jakiego doprowadził komunikat dotyczący wartości złotówki i zapewnił, że nigdy nie działał na szkodę naszego kraju. Mimo to zostałem oskarżony nawet o zdradę stanu. (...) To wierutne kłamstwo. Zawsze staram się służyć Polsce. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, niech udowodni, a nie kłamie i insynuuje" - pisze Marcinkiewicz.
I kończy tak: "Mówi się <media to czwarta władza>. Już kiedyś wskazywałem, że właściwie media nie są władzą, bo tę przecież zawsze można zmienić. Szkoda, że część mediów działa nie w imieniu prawdy, tylko politycznych interesów czy też zwyczajnie finansowych. To ciekawe, że najlepsi dziennikarze nie zajmują się moim życiem prywatnym i rozsądnie podchodzą do kwestii zawodowych. Po okresie komunizmu dławiącego wolność słowa, prawo wychyliło się w drugą stronę. Jest to prawo działania mediów, wobec których zwyczajny człowiek, nawet były premier, nie ma żadnych praw."
>>>Marcinkiewicz wyśmiewany za Isabel
Były premier zapowiada jednak, że nie zamierza odchodzić w cień: " Słowa, których używacie wobec mnie i moich najbliższych, na pewno bolą, ale świadczą nie o mnie, tylko o was i o waszych kompleksach, ja będę żył normalnie."