>>>Prezydent na Pomorzu: Tu są i będą Polacy

Reklama

Prezydent mówił o polskości ziem odzyskanych na spotkaniu, na które przyszły także dzieci. Chciały zobaczyć Lecha Kaczyńskiego. To miała być dla nich atrakcja z okazji Dnia Dziecka. Po spotkaniu prezydent rozdawał im cukierki.

"Prezydentowi chyba się dzieci pomyliły. Trzebiatowskie z wrzesińskimi. Chciałbym poinformować pana prezydenta, że te dzieci uczą się w Polsce, mówią w szkole po polsku i nikt ich za to linijką ani niczym innym po rekach nie bije. Pan prezydent zachowuje się nawet nie jak Steinbach, tylko jak jakiś Hupka, tylko w drugą stronę. To jest niepoważne" - mówi Sławomir Nitras, poseł PO ze Szczecina.

Herbert Hupka to chadecki deputowany do Bundestagu i jeden z byłych liderów niemieckich wypędzonych. Zmarł w 2006 roku. W PRL był przedstawiany jak zaciekły wróg Polski i nowych granic na Odrze i Nysie.

W Trzebiatowie Lech Kaczyński mówił, że Polsce potrzebna jest silna armia zdolna do obrony jej granic i że nasze wojsko się kurczy. "Prezydent jest chyba pierwszą osobą, która się pojawiła w Trzebiatowie i mówi takie rzeczy. Myślę, że nie tylko dzieci pana prezydenta nie zrozumiały, ale także starsze osoby nie zrozumieli o co chodzi. W Trzebiatowie jest rzeczywiście duża jednostka wojskowa, ale ona akurat się nie kurczy. I jest to polskie wojsko" - mówi Nitras i dodaje" Uważam, że retoryka, której używa w kampanii wyborczej PiS jest retoryką szaloną."

>>>Prezydent promuje nowych braci Kaczyńskich

"Słowa, że jest jakieś zagrożenie, że siły zbrojne bronią kraju w Trzebiatowie, to się wszystko wpisuje w tę histerię antyniemiecką i moim zdaniem jest szkodliwe i nieprzemyślane" - mówi Stefan Niesiołowski. "Niefortunne to było i nie potrzebne. Zwłaszcza, jeśli były tam dzieci. One nie są odpowiednimi słuchaczami do potrząsania szabelką, mówieniu o sąsiadach i wojnie. Lepiej, gdyby prezydent opowiedział im o czerwonym kapturku.

"Nie wiem jakie słowa prezydenta poseł Sławomir Nitras uważa za niestosowne. Czy te, że Pomorze jest i pozostanie polskie?" - pyta poseł Joachim Brudziński z PiS, który towarzyszy prezydentowi podczas jego podróży po Pomorzu.

Brudziński dodaje, że była to właściwa reakcja prezydenta po ostatnim wystąpieniu niemieckich partii CDU/CSU, którzy napisali: "Prawo do ojczyzny obowiązuje. Wypędzenia każdego rodzaju muszą zostać potępione na płaszczyźnie międzynarodowej, a naruszone prawa muszą zostać uznane."

Brudziński dodał, że prezydent skierował swoje słowa przede wszystkim do dorosłych. "Dzieci bawiły się w drugiej części rynku. Prezydent po wystąpieniu znalazł czas żeby do nich podejść, bawić się z nimi i zapewniam, że mówił o rzeczach o wiele przyjemniejszych niż polityka" - mówi poseł PiS.