Jan Vincent Rostowski (minister na co dzień używa imienia Jacek) jest obywatelem Wielkiej Brytanii, a wiadomo, że brytyjski dżentelmen ma poczucie honoru. Dlatego liczyliśmy, że podczas tej debaty powie: "Moja polityka poniosła klęskę, dlatego podaję się do dymisji". Niestety przeliczyliśmy się. Minister Rostowski jest złym i szkodliwym ministrem.
Jego najważniejszy grzech to oszustwo. Oszukał parlament, oszukał opinię publiczną i podatników.
Nie tylko, o cały budżet. Na początku roku, gdy większość ekonomistów mówiła, że projekt budżetu przygotowany przez pana ministra jest księżycowy i nierealny, Rostowski przekonywał, że
to on ma racje. To albo nie wiedział, że jego założenia są księżycowe, albo okłamał polski parlament i podatników, zakładając nierealne wskaźniki wzrostu gospodarczego, przychodów z
podatków itd. Ja tylko przypomnę, że PiS i nasi eksperci od wielu miesięcy mówili, że deficyt musi być większy, i kto miał racje?
>>>Tusk porównał posłów opozycji do złodziei
Ale w styczniu, gdy toczyła się dyskusja nad budżetem, kryzys był już faktem. Mówienie teraz, że nie dało się przewidzieć jego skutków, to jakiś absurd. Większość ekonomistów
potrafiła to zrobić, a profesor ekonomii nie? Polski budżet padł po prostu ofiarą przedwyborczej propagandy...
...Mówienia bez końca, że kryzysu nie ma. Przecież ekonomicznie rzecz biorąc, nie było żadnych powodów, by czekać z nowelizacją budżetu. Jedyne dane, na które czekał rząd, to dane z
Państwowej Komisji Wyborczej dotyczące wyników wyborów do europarlamentu.
To, że wpływy podatkowe do kasy państwa są mniejsze od zakładanych, było wiadomo już po pierwszym kwartale. Nikt, a tym bardziej minister finansów, nie mógł się spodziewać, że zdarzy
się cud i te wpływy będą większe.
Dzięki nam Komisja Europejska zniosła wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu, obniżyliśmy też podatki, zostawiając ludziom więcej pieniędzy w portfelach. Co zrobił Rostowski?
Wyznaczył sobie dwa cele. Pierwszy to szybkie wprowadzenie Polski do strefy euro i drugi, że deficyt nie będzie powiększany. Teraz z obu się wycofuje. Czy potrzeba więcej, by jego urzędowanie
zakończyło się dymisją? Nie.
*Adam Hofman, poseł PiS