Nie dziwię się temu. To, że Olechowski był gotów odejść, można było zauważyć już od dłuższego czasu. PO swojego założyciela zepchnęła na boczny tor. To jest
duża osobowość polityczna i trudno sobie wyobrazić, żeby był członkiem Platformy, nie mając wpływu na jej program ani sposób funkcjonowania na politycznej scenie. Od dawna się
dystansował.
Na pewno tak. To grozi odejściem części elektoratu PO. Doświadczenie kampanii z 2000 r. uczy, że Olechowski jest znaczącym kandydatem. I Tuskowi może zdecydowanie zagrozić. Tym bardziej że
Olechowski bardzo krytycznie ocenia stan polskiej sceny politycznej, za który w pewnym stopniu również odpowiada Platforma.
Olechowski napisał wczoraj, że przeciwstawia się miałkości w polityce. Brakuje debaty na istotne tematy związane z sytuacją Polski. Mamy do czynienia z tabloidyzacją polityki, w której PO
bierze udział. Zapatrzenie w słupki popularności nie sprzyja tym działaniom, które odpowiedzialna partia rządząca powinna podejmować. Dominują poboczne tematy, kto co powiedział czy
zapowiedział. Jeżeli najważniejsze staje się to, co mówi w telewizji Janusz Palikot albo Nelli Rokita czy Jacek Kurski, to dla wielu nie jest to taki świat polityki, który akceptują.
Mam taką nadzieję. Ja się zgadzam z jego politycznym credo. To środowisko Olechowskiego jest mi bliskie i życzę mu jak najlepiej. Chociaż szkoda, że doszło do takiego podziału. Poza PO już
wcześniej znaleźli się Maciej Płażyński i Jan Rokita. Gdy prawica się dzieli, to nic dobrego z tego nie wychodzi.
Mogę powiedzieć, że podzielam wiele opinii, uwag i elementów programu zarówno PO, jak i tego środowiska, które się pojawia, czyli Piskorskiego i Olechowskiego. Jestem związany z polską
chadecją, muszę wiedzieć, czy to będzie partia centrowa. Obecność ludzi z dawnej PD świadczyłaby o tym, że Piskorski chce swoją formację umieścić w centrum. Czy mu się uda, nie wiem.
Ale życzliwie będę obserwować.
Ja tego w ogóle nie wykluczam, choć nie mam póki co takiego planu. To, co pojawiło się w oświadczeniu Olechowskiego, to mocna kontestacja sceny politycznej, którą podzielam.
Mam kontakty i z Pawłem Piskorskim, i okazjonalne z Andrzejem Olechowskim. Jeśli pani chce napisać, że się już skłaniam ku wsparciu tej inicjatywy, to jest to stwierdzenie za daleko idące.
Ale takie porozumienie różnych sił jest możliwe i jest na taki projekt miejsce. Kiedyś zabiegałem bardzo mocno, żeby PO była osią integracji umiarkowanej części prawej strony sceny
politycznej. Platforma z tego nie skorzystała. Wielka szkoda.
*Janusz Steinhoff, wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka