Dziennik Gazeta Prawana logo

Bogdan Klich ratuje się PR-owcem

26 lipca 2009, 20:52
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Bogdan Klich ratuje się PR-owcem
Inne
Szef MON, Bogdan Klich próbuje ratować swój wizerunek medialny. Jego PR-owcem został właśnie Arkadiusz Protas, wiceprezes i rzecznik Business Centre Club, zrzeszającego polskich przedsiębiorców.

O tym, że wiceprezes BCC, a jednocześnie dyrektor Instytutu Interwencji Gospodarczych w tej instytucji nawiązał współpracę z MON, dowiedzieliśmy się od osób związanych ze zbrojeniówką. Informację tę potwierdził nam jeden z dyrektorów w resorcie: " Pracuje w resorcie od miesiąca, może od półtora". Od kiedy dokładnie? MON zapytany przez nas w piątek o datę rozpoczęcia współpracy nie zdążył przygotować odpowiedzi.

>>>Klich i Czuma już zaciskają pasa

Specjalistów od wizerunku nie dziwi fakt, że Bogdan Klich sięga po "obronę PR-owską". "Jest drugim po Cezarym Grabarczyku ministrem wobec którego jest coraz więcej zastrzeżeń. Korzysta z pomocy tych, którzy, jak sądzi, przekonają klub PO i media, że jest dobrym ministrem" - mówi Eryk Mistewicz.

>>>Aferzysta pożyczał ministrowi obrony

Jego zdaniem ta współpraca może jednak być "samobójem" Klicha: "Pan Protas nie jest prawdziwym PR-owcem, reprezentuje BCC, organizację lobbingową. Zwłaszcza w czasie kryzysu komunikacją powinni zająć się pracownicy resortu. Tam jest od tego cała armia ludzi" - podkreśla ekspert.

Ten były szef radiowych "Sygnałów Dnia" odszedł z resortu z końcem marca. Doradzał ministrowi od października 2008 r. Zanim związał się z Klichem, blisko dziesięć lat pracował w Polskiej Telefonii Cyfrowej, gdzie budował markę Era i Heyah. Kierował też polskim biurem agencji PR "Pleon". Obecnie chwali się własną firmą, która zajmuje się m.in. "układaniem współpracy" ze środowiskami opiniotwórczymi.

"W MON zajmowałem się doradztwem medialnym, komunikacyjnym. Było mnóstwo spraw, począwszy od zagadnień związanych z profesjonalizacją..." - opowiada Mielniczuk.

Dlaczego odszedł? "Miałem umowę na pół roku i tyle czasu mogłem poświęcić. Praca (w MON) wymaga jednak ogromnego poświęcenia. Nie można jej na dłuższą metę wykonywać dobrze na zasadzie człowieka z zewnątrz, a ja na bycie wewnątrz nie mogłem sobie pozwolić" - mówi.

Nasz rozmówca związany ze zbrojeniówką twierdzi jednak, że Mielniczuk żalił się na warunki pracy w MON: .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj