Ludwik Dorn po raz kolejny musi przeprosić dziennikarza Piotra Krysiaka za nazwanie go "chłystkiem". Poprzednich przerosin Sąd Apelacyjny w Warszawie nie uznał. Dlaczego? Dorn opatrzył je słownikową definicją "chłystka" i opisał doświadczenie zawodowe Krysiaka. "Powód mógł się czuć ponownie obrażony" - stwierdziła sędzia Ksenia Sobolewska-Filcek.
Ludwik Dorn zamieścił nakazane wyrokiem sądu przeprosiny w miesięczniku "Press". Ich tekst opatrzył jednak słownikową definicją słowa "chłystek". - napisał były marszałek Sejmu..
>>>Dorn o Kaczyńskim: Sułtan i jego eunuchy
Krysiak pozwał go za to ponownie. "Dorn tylko udał, że wykonuje wyrok, a faktycznie ponownie naruszył dobra osobiste dziennikarza. " - podnosił pełnomocnik dziennikarza.
Do tej opinii przychyliła się także sędzia Sądu Apelacyjnego w Warszawie. "To słowo ponownie zostało użyte i to z rozwinięciem, a zatem to, co opublikowano, nie jest przeprosinami" - stwierdziła Ksenia Sobolewska-Filcek. - dodała.
Teraz były marszałek Sejmu musi ponownie zamieścić w prasie przeprosiny oraz zwrocić 270 zł. kosztów procesowych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|