Wielkość tego wpisu polega na tym, że Girzyński jednocześnie trochę kpi z Nitrasa, ale także staje po jego stronie i śmieje się z niemieckiej policji, wychodząc z założenia, że
"Całą niedzielę obserwowałem w części mediów ogromne zainteresowanie sprawą posła do Parlamentu Europejskiego Sławomira Nitrasa. (...)Wracał sobie z wakacji z rodziną i ponieważ przejechał zjazd na autostradzie cofnął kawałek samochodem. Wściekły niemiecki policjant nie mogąc przeżyć, że jakiś Polak nie zapłacił mandatu nie mogąc nic mu zrobić <wrzucił> informację do mediów żeby przynajmniej w ten sposób dopiec Polakowi. I… udało mu się" - pisze Girzyński na swoim blogu na platformie onet.pl.
>>>Nitras chciał być traktowany poważnie
"W Parlamencie Europejskim zasiada 732 posłów. Lekko licząc dziennie pewnie ze czterech z tego grona (...) wyciąga swój paszport dyplomatyczny i gdzieś we Francji, Włoszech, Polsce czy Niemczech unika w ten sposób zapłaty mandatu z powodu pewnie nieraz poważniejszych drogowych wykroczeń. Jakoś specjalnie nikt z tego powodu szat nie rwie" - dodaje Girzyński. "Zamiast się ucieszyć, że naszemu się udało i Niemiec został na tej autostradzie z przysłowiowym kwitkiem to
"Sławomir Nitras jest z PO, ja jestem z PiS. Wszystkie znaki na ziemi i na niebie podpowiadają żeby przyłączyć się do chóry krytykujących Nitrasa. Albo nie zabierał głosu, bo i po co? Nic z tego! Polak to Polak. Bardzo się cieszę, że się mu udało. (...) Powiedzmy sobie szczerze kto z nas by nie miał ochoty odjechać niemieckiej drogówce i z uśmiechem na ustach powiedzieć im <aufiderzein>? I mieć taką satysfakcję, że musiało ich to wkurzyć?" - dodaje Girzyński i uderza w nacjonalistyczny ton: "Trzeba się wspierać i popierać. A przy okazji przy całym szacunku dla otwartości, poprawności politycznej, integracji europejskiej itp. warto pamiętać, że .
Girzyński kończy tak:
>>>Przeczytaj cały wpis na blogu Zbigniewa Girzyńskiego