Grzegorz Schetyna kilka dni temu . Jednak tym razem, działania policji trudno sklasyfikować jako akcję antykibolską - uważają politycy PiS.
>>>PiS broni kibiców przed policją
Policjanci z Lubina zatrzymali dwóch kibiców. Jednym z nich jest Marcin Braszczok, łącznik miedzy kibicami a klubem oraz działacz związkowy w KGHM. Poszło o wydarzenia z ostatniego meczu Zagłębia. Między kibicami a nowym dyrektorem, Dariuszem Machińskim, doszło do ostrej rozmowy. - tłumaczy na łamach "Wprost" Marcin Braszczok. Natomiast kibice krzyczeli do Machińśkiego "blondyna" i "kajakarz" (dyrektor w przeszłości zawodowo uprawiał kajakarstwo).
Dwa dni po meczu do drzwi Braszczoka zapukali policjanci. Machiński oskarzył bowiem kibiców o to, że kierowali pod jego adresem groźby karalne. "Wyprowadzono mnie z domu o szóstej rano. Zostałem przesłuchany w charakterze podejrzanego, ale wypuszczono mnie już jako świadka. Potraktowano mnie jak pospolitego bandytę. " - mówi Braszczok.
Zdaniem posłów PiS, ta sprawa to typowy przykład działania policji na polityczne polecenie. Postępowanie prowadzi policja z Wrocławia, a nie Lubina. Adam Hofman, poseł PiS, akcję policji nazywa próbą zastraszenia obywateli za żartowanie z kolegów wicepremiera.
Bo zamiast gonić króliczka, który nie istnieje, lepiej gonić takiego, który jest" - mówi Hofman.