"Komuś wyraźnie zależało na dymisji Gilowskiej" - nie ma wątpliwości premier Marcinkiewicz. Komu? Premier wskazuje na służby specjalne. "Tam toczy się gra!" - ostrzega.
W sprawie Gilowskiej ponoć pojawiły się nowe zeznania świadków - i stąd to całe zamieszanie z lustracją. "Dlaczego pojawiły się one akurat teraz, a nie cztery
lata temu, nie trzy lata temu, nie dwa lata temu, nie tuż przed wyborami, tylko dokładnie teraz?" - pyta szef rządu.
Najbardziej zagadkowe w tej sprawie jest, dlaczego doniesienia o agenturalnej przeszłości Gilowskiej zbiegły się z zakończeniem prac rządu nad Ustawą o finansach publicznych. Lada dzień ustawa będzie gotowa. Dymisja Gilowskiej nie wstrzymała prac, ale zachwiała rynkami i wprawiła zagranicznych inwestorów w popłoch. "Straciliśmy miliardy złotych" - mówi Marcinkiewicz. Przez kogo? "To teraz musi wyjaśnić sąd lustracyjny" - żąda premier.
Najbardziej zagadkowe w tej sprawie jest, dlaczego doniesienia o agenturalnej przeszłości Gilowskiej zbiegły się z zakończeniem prac rządu nad Ustawą o finansach publicznych. Lada dzień ustawa będzie gotowa. Dymisja Gilowskiej nie wstrzymała prac, ale zachwiała rynkami i wprawiła zagranicznych inwestorów w popłoch. "Straciliśmy miliardy złotych" - mówi Marcinkiewicz. Przez kogo? "To teraz musi wyjaśnić sąd lustracyjny" - żąda premier.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|