Obrażeni politycy znów się pokłócą - tym razem przed sądem. Dziś kolejna odsłona procesu, jaki Konstanty Miodowicz (PO) wytoczył Tomaszowi Nałęczowi (SdPl). Politykowi Platformy puściły nerwy za oskarżenia, jakoby sfałszował oświadczenia majątkowe Włodzimierza Cimoszewicza, ale także... spreparował esbecką lojalkę Jarosława Kaczyńskiego.
Poszło o wypowiedź Nałęcza dla Radia Zet. "Jak patrzymy na sprawę pani (Anny) Jaruckiej, to jest dokładnie ten sam mechanizm, co przy lojalce, przy niby-lojalce,
pana (Jarosława) Kaczyńskiego" - powiedział Nałęcz, wówczas sztabowiec komitetu wyborczego Cimoszewicza, kandydata SLD na prezydenta. "Tak samo podrobiony podpis, ten sam mechanizm. Ja pytam
publicznie, choć nie mam żadnych dowodów, ale pytam Donalda Tuska: proszę wyjaśnić rolę pułkownika Miodowicza we wszystkich tych sprawach" - dorzucił.
Tusk nie odpowiedział, za to wkurzył się Miodowicz. I podał Nałęcza do sądu. Polityk PO twierdzi, że nigdy nie fałszował żadnych dokumentów, a Nałęcz bezczelnie kłamie. Dziś o godz. 10 sąd zajmie się sprawą.
Tusk nie odpowiedział, za to wkurzył się Miodowicz. I podał Nałęcza do sądu. Polityk PO twierdzi, że nigdy nie fałszował żadnych dokumentów, a Nałęcz bezczelnie kłamie. Dziś o godz. 10 sąd zajmie się sprawą.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|