Morza szum, ptaków śpiew i plaża - wszystko przez najbliższy miesiąc do dyspozycji prezydenckiej pary. Lech Kaczyński wyjechał z żoną na wakacje do pilnie strzeżonej rezydencji na Helu. Obfotografował ją "Fakt". Prezydent jednak nie może oddać się błogiemu lenistwu, bo nadal ma na głowie całą Polskę.
Każdego dnia na biurku Lecha Kaczyńskiego lądować będą raporty służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa. Codziennie prezydent będzie się kontaktować za swoimi współpracownikami, którzy pracują w pałacu w Warszawie. dzięki specjalnej łączności, rządowym faksom i czekającemu w pogotowiu prezydenckiemu kurierowi trzyma cały czas rękę na pulsie. A to dlatego, że nasza głowa państwa nie ma zastępcy.
Będą więc romantyczne spacery z żoną, poszukiwania bursztynu i rowerowe przejażdżki z bratem-premierem, który wpadnie do ośrodka w Juracie. Ale prezydent musi liczyć się z tym, że w każdej chwili może okazać się, że musi wracać do Warszawy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|