Wcześniej Lech Wałęsa stanowczo stwierdził, że słynny niemiecki pisarz i laureat Nagrody Nobla powinien zrezygnować z honorów, po tym jak przyznał się, że podczas wojny służył w Waffen SS. Zarzekał się wręcz, że Grassowi nie poda nawet ręki.
Jednak teraz były prezydent zmienił zdanie. Przekonał go list od pisarza. "Wcześniej myślałem, że takimi listami promuje tylko kolejną książkę, wtedy nie chciałbym go znać. To jest jednak jak spowiedź, szczere wyznanie. Zasługuje na wybaczenie" - wyjaśnia dziennikowi.pl powody swojej decyzji Lech Wałęsa.
Dlatego była głowa państwa nie będzie już szukała konfliktu z Grassem, bo trzeba budować przyjaźń polsko-niemiecką, a nie dalej się kłócić. Więcej. Nie oczekuje nawet od pisarza przeprosin za niechlubną przeszłość. "Ani ja, ani nikt inny nie może tego wymuszać. To musi wynikać z sumienia i prawdopodobnie on to zrobi" - mówi Lech Wałęsa.
List przekazał Wałęsie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz.