"Choć jest dobrym fachowcem, nie jest swój" - mówi DZIENNIKOWI posłanka PO Ewa Kopacz. I dodaje, że wymiana prezesa NFZ to skok na kasę. Kontrola nad funduszem to bowiem ogromna władza. NFZ rocznie obraca 40 miliardami złotych. A jego prezes decyduje, ile która placówka dostanie pieniędzy. Posłowie PiS mówią jednak co innego. Według nich, Miller źle rodzielał pieniędze. "W wielkopolskim oddziale kontrakty otrzymywały placówki, które dopiero były w budowie. Nie dostali ich ci, którzy rzeczywiście leczyli pacjentów" - tłumaczy DZIENNIKOWI posłanka PiS Małgorzata Stryjska.
"Decyzja w sprawie odwołania prezesa Millera zapadnie w tym tygodniu" - powiedział DZIENNIKOWI wiceminister zdrowia Bolesław Piecha. Czemu akurat teraz? Odpowiedź jest krótka: bo wreszcie można. PiS od dawna starało się pozbyć Jerzego Millera z NFZ, ale dopiero nowa ustawa zdrowotna pozwala premierowi na odwołanie szefa funduszu. A wchodzi ona w życie właśnie w czwartek.
Posłowie PiS mają nadzieję, że nowy prezes wymieni regionalnych dyrektorów funduszu, powołanych jeszcze przez SLD. Pracę straci też niemal na pewno wiceprezes NFZ ds. mundurowych Marek Lejk, również z SLD-owskiego rzutu. Jak nieoficjalnie dowiedział się DZIENNIK, zastąpi go Andrzej Jacyna, obecny szef mazowieckiego oddziału NFZ.