"Ludzie w Polsce zaczynają się nawzajem podsłuchiwać. I to jest niepokojące" - powiedział w radiowej "Trójce" premier Jarosław Kaczyński. Dodał też, że zawsze był zwolennikiem ujawnienia, jak służby specjalne wpływały na dziennikarzy.

"Służby specjalne wyrwały się spod kontroli jeszcze za rządów Leszka Millera" - twierdzi publicysta Piotr Semka. I to jego zdaniem jest najlepszy dowód na to, że trzeba było rozwiązać je jak najszybciej.

Minister koordynator służb specjalnych nie ma wątpliwości: dobrze się stało, że taśmy z rozmowy Gudzowatego i Michnika zostały ujawnione. "Pokazują, jak wyglądały elity finansowe i medialne III Rzeczypospolitej" - mówi w "Sygnałach Dnia" Zbigniew Wassermann.

Wczoraj TVP puściła nagranie rozmowy biznesmena z naczelnym "Wyborczej". Aleksander Gudzowaty skarżył się Michnikowi, że "Gazeta" niesprawiedliwie atakuje jego firmę. Padło tam bardzo ważne zdanie. Bo redaktor Michnik, przyciśnięty przez Gudzowatego, przyznał, że dziennikarz "Wyborczej" Andrzej Kublik dostawał przecieki od specsłużb.

"Wedle mojej oceny, to była informacja od kogoś, kto był w taki, czy inny sposób - pośredni czy bezpośredni - związany ze służbami" - mówi Michnik. I na podstawie tych informacji Kublik pisał krytyczne teksty.

Co więcej, Gudzowaty zdradził, że po tych tekstach obawia się o swoje życie.

"<Gazeta> nigdy nie działała na zlecenie żadnych służb specjalnych. Nigdy nie uczestniczyła w żadnym spisku, który miał prowadzić do zabójstwa czy prześladowania Aleksandra Gudzowatego" - tłumaczy się w specjalnym oświadczeniu naczelny "Wyborczej" Adam Michnik.