To, że możemy stracić stanowiska, a tym samym wpływ na wiele decyzji podejmowanych przez europarlament, wynika z politycznych wędrówek naszych europosłów z jednej grupy parlamentarnej do drugiej, a także międzygrupowych targów o podział stref wpływów. A na wspólny polski lobbing w sprawie obsady stanowisk nie ma co liczyć. W styczniu od nowa zostaną obsadzone najważniejsze stanowiska PE.
Do tej pory mieliśmy dwóch wiceprzewodniczących PE: Jacka Saryusza-Wolskiego z PO i Janusza Onyszkiewicza z PD. Nasi europosłowie twierdzą, że na fotelu wiceszefa PE pozostanie jedynie Saryusz-Wolski.
"Wiem, że moja osoba jest obiektem polowania ze strony socjalistów. Oni zawsze rządzili tą komisją i chcą, by wróciła w ich ręce" - mówi obecny szef komisji budżetowej Janusz Lewandowski.
Niepewne są też losy wiceszefa komisji rolnej Janusza Wojciechowskiego, który przeszedł od chadeków do frakcji ludowej, w której zasiadają posłowie PiS i część Samoobrony.