Sobota, 9 grudnia, godz. 17.40
Dowiadujemy się, że Zakładowi Medycyny Sądowej w Łodzi udaje się wcześniej zbadać, czy polityk Samoobrony jest rzeczywiście ojcem
3-letniej Weroniki. Wyniki są na razie ścisłą tajemnicą. Badania natychmiast trafiają na biurko premiera i szefa Prokuratury Krajowej. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania
zapowiada, że o godz. 19.20 na konferencji ogłosi wyniki testów DNA. Nieoficjalnie dowiadujemy się jednak, że Łyżwiński nie jest ojcem.
Godz. 19.00
Z szoku budzi się Andrzej Lepper. Kiedy wybucha seksafera, nawet on nie chciał jednoznacznie ująć się za Łyżwińskim. "Ja tam materacem nie byłem, żeby widzieć, co się tam
działo" - tłumaczył. Teraz odzyskuje wiarę w swojego przyjaciela i grzmi, że afera to spisek, mający na celu zniszczenie koalicji, a w efekcie obalenie rządu. "Gazeta
Wyborcza" przygotowała zamach stanu, chciała obalić konstytucyjny rząd - grzmi Lepper. On już wie, jak zabrzmi oficjalny werdykt, który za chwilę ogłosi prokuratura.
Godz. 19.20
Zapowiedziana konferencja nie zaczyna się. Tymczasem pojawiają się pierwsze komentarze polityków, którzy stopniowo odzyskiwali równowagę po ogłoszeniu zaskakujących informacji. "Ta
kobieta to jakaś naciągaczka. Do tej pory sądziłem, że kobiety wiedzą, kto jest ojcem ich dziecka" - mówił wyraźnie zdezorientowany obrotem spraw Stefan Niesiołowski, senator
PO.
Godz. 19.39
Jednak!!! Stanisław Łyżwiński nie jest ojcem 3-letniej Weroniki. Tę wiadomość już oficjalnie podaje na spóźnionej konferencji rzecznik łódzkiej prokuratury. "Wyniki badań
genetycznych DNA wykluczają ojcostwo pana posła Łyżwińskiego w stosunku do najmłodszego dziecka pani Anety K." - powiedział Krzysztof Kopania. Łyżwiński ogląda konferencję
wpatrzony w telewizor w swojej leśniczówce. Na jego twarzy pojawia się uśmiech. Ta radość sugeruje, że do końca nie był pewny wyników badań. Dopiero teraz może odetchnąć z ulgą.
Godz. 19.45
"Niemożliwe, że tak mogłam się pomylić" - powiedziała zaskoczona Aneta Krawczyk, zszokowana wynikami badań. Pełnomocnik byłej radnej Samoobrony Agata Kalińska-Moc,
zapowiada, że badania DNA należy również zastosować na Lepperze, który rzekomo również spał z Anetą Krawczyk.
Godz. 19.55
Głos zabiera wierny sojusznik Samoobrony Roman Giertych. Również on uważa, że seksafera to efekt spisku. "Wyniki testów DNA posła Łyżwińskiego pokazują, że zeznania Anety
Krawczyk są niewiarygodne do szpiku kości. Ataki na Samoobronę, a wcześniej także na LPR, to próba rozbicia koalicji" - grzmi Giertych.
Godz. 20.20
Szef SLD Wojciech Olejniczak jest również zaskoczony wynikami, ale apeluje o spokój, bo kwestia ojcostwa Łyżwińskiego to tylko jeden z wątków w
seksaferze. "Najważniejsza jest kwestia molestowania pracownic biur poselskich przez posłów RP. Do całkowitego wyjaśnienia sprawy potrzeba sporo czasu" - tłumaczy
Olejniczak.
Niedziela, godz. 9.30
Andrzej Lepper zwołuje konferencję. Lepper zapowiada, że w poniedziałek złoży doniesienie do ABW i innych służb specjalnych, aby zbadały
prowokację, bo tą bez wątpienia jest seksafera, która rzuciła cień na Samoobronę. "Na piątek przygotowywany był upadek rządu" - rzucał oskarżenia Lepper, sugerując, że
za planem obalenia rządu stały środowiska biznesu i polityki.
godz. 15.00
Ważą się losy dalszego rozwoju seksafery. Po zapowiedziach pełnomocnika Anety Krawczyk, o konieczności zbadania również DNA Andrzeja Leppera, Prokuratura Okręgowa w Łodzi rozważa, czy
wezwać na badania szefa Samoobrony.