BERNADETA WASZKIELEWICZ: Twierdziła pani, że relacje Anety Krawczyk ze Stanisławem Łyżwińskim to prywatna sprawa, bo co najwyżej mieli romans. Dziś zmieni pani zdanie?
DANUTA HOJARSKA*: – Nie. Prywatna, jeśli coś tam było, ale wychodzi na to, że nic nie było. Pani Krawczyk jest kłamczuchą. Przecież stwierdziła w DZIENNIKU, że
Łyżwiński jest ojcem jej dziecka. Wyszło, że nie jest. To ja już nie wierzę w żadne słowo pani Anety.
Ale wicepremierowi Lepperowi pani wierzy, a on wyrzucił Łyżwińskiego z partii.
Wie pani dlaczego? Bo miał dość dziennikarzy. Co pięć minut ktoś dzwonił i pytał, dlaczego Łyżwińskiego nie wyrzucił, pomimo że posła i tak nie było w partii, bo zawiesił swoją
działalność. Dla swojego świętego spokoju to zrobił, bo jest premierem i powinien normalnie pracować, a nie być cały czas atakowany przez dziennikarzy. Nie można tak traktować człowieka!
Ja jestem jeszcze bardziej nerwowa, jak widzę kiosk oklejony gołym Lepperem, bo takie zdjęcie ma na okładce jedna gazeta. No za to, to od razu ktoś powinien dostać wyrok, karę śmierci
powinien dostać za takie zdjęcie!
Przeciwko posłowi zeznają inne kobiety, nie tylko Krawczyk.
A jedna dziewczyna mówi, że ktoś do niej dzwoni i proponuje pieniądze, żeby tylko zeznała na Łyżwińskiego. Ja czekam na koniec śledztwa. Ciekawe, jaka będzie reakcja, kiedy sąd udowodni,
że nie molestował. Przeprosi go ktoś?
Pani osądzała Anetę Krawczyk, mówiła że jest zepsuta...
Nie! Ja to mówiłam o pani Rutkowskiej, która z urodzin Leppera trafiła do izby wytrzeźwień. Kobieta powinna się szanować, jeśli tego nie robi, to niech nie chce, żeby ktoś ją
szanował.
To inny pani cytat o Krawczyk.: „Wiadomo, po co takie jak ona przychodziły do Samoobrony”. Po co?
Ja tak nie mówiłam, nie wiem, co kto napisał. Powiedziałam tylko o tej Rutkowskiej, bo ją raz widziałam, i powtórzę: tak wyglądała, jak te dziewczyny, które stoją przy drodze. Bo ja
jeżdżę z Gdańska do Warszawy i widzę, jakie dziewczyny tam stoją. Może się obrażać, ale tak wyglądała. I żeby kobieta leżała pijana na stole? To się nie mieści w głowie.
Skoro Łyżwiński nic złego nie zrobił, to Lepper go nie za mocno ukarał?
Zrobił dobrze, do czasu wyjaśnienia. Jeśli Łyżwiński będzie niewinny, to go z powrotem przywróci do partii.
Poseł może pomyśleć, że się od niego Samoobrona odwróciła.
Premier z Łyżwińskim rano rozmawiali. Jak mężczyzna z mężczyzną. Powiedział jemu: no tak trzeba zrobić, po prostu. Bo jeżeli co pół godziny są telefony do Leppera i pytania, to tak nie
może być.
Pani, jako kobieta, zadzwoni z życzeniami świątecznymi do Łyżwińskiego?
Dlaczego nie? Przecież chłopa i jego żonę znam dziesięć lat. Spokojnych świąt będę mu życzyła, bez dziennikarzy.
* Danuta Hojarska jest posłanką Samoobrony