Dziennik Gazeta Prawana logo

Były baron SLD w ciężkiej depresji. Trafi do szpitala

24 września 2010, 12:23
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Choroba uniemożliwia Andrzejowi Pęczakowi przybycie do sądu
Choroba uniemożliwia Andrzejowi Pęczakowi przybycie do sądu/Inne
Były baron SLD, prawa ręka Leszka Millera i bohater jednej z najgłośniejszych afer korupcyjnych w III Rzeczpospolitej, cierpi na głęboką depresję. Andrzej Pęczak jest w tak złym stanie psychicznym, że wkrótce trafi do szpitala psychiatrycznego. Według "Polski The Times", były polityk miewa myśli samobójcze.

O tym, że Pęczak jest w fatalnej kondycji psychicznej, mówiła w sądzie sędzia Monika Wieczorek, która dostała do rąk opinie biegłych psychiatrów. Obrońca byłego polityka wyjaśnił, że jest on obecnie w domu, a w najbliższym czasie trafi do szpitala. "Pod uwagę brane są dwie placówki: szpital w Warcie pod Sieradzem i szpital im. Babińskiego przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi" - wyjaśnił adwokat Marian Koperski.

W czwartek odbyła się kolejna rozprawa w sprawie, w której Pęczak odpowiada m.in. za wyłudzanie pieniędzy od znanych rzgowskich biznesmenów, braci Andrzeja i Zbigniewa Gałkiewiczów. Były poseł miał im w zamian pomóc przy legalizacji ich hal targowych, a w zamian miał zainkasować kilkadziesiąt tysięcy złotych na kampanię wyborczą. W końcu 2001 roku miał przyjąć za to 40 tys. zł na kampanię wyborczą SLD, zaś rok później 15 tys. zł. 

Pęczak nie stawił się w sądzie. Rozprawa została odroczona do października, kiedy to wezwani zostaną biegli. Będą mieli osądzić, jak długo może potrwać depresja byłego barona SLD, i kiedy będzie on w stanie stawić się w sądzie.

Andrzej Pęczak ze szczytów polityki spadł, gdy rozpętała się afera korupcyjna z nim i lobbystą Markiem Dochnalem w rolach głównych. Były polityk SLD miał m.in. przyjąć od niego w użytkowanie luksusowego mercedesa. Ale to tylko jedna z wielu spraw, w których Pęczak zasiada na ławie oskarżonych.

Były polityk spędził w areszcie ponad dwa lata. Gdy wyszedł na wolność był nie do poznania. Był schorowany i wychudzony. Gdy przebywał za kratami, opuściła go żona, nie mógł też liczyć na dawnych kolegów. Skarżył się, że utrzymuje się z niespełna dwóch tysięcy złotych renty i ledwie starcza mu na lekarstwa. 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Polska The Times
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj