O tym, że Pęczak jest w fatalnej kondycji psychicznej, mówiła w sądzie sędzia Monika Wieczorek, która dostała do rąk opinie biegłych psychiatrów. Obrońca byłego polityka wyjaśnił, że jest on obecnie w domu, a w najbliższym czasie trafi do szpitala. "Pod uwagę brane są dwie placówki: szpital w Warcie pod Sieradzem i szpital im. Babińskiego przy ul. Aleksandrowskiej w Łodzi" - wyjaśnił adwokat Marian Koperski.

W czwartek odbyła się kolejna rozprawa w sprawie, w której Pęczak odpowiada m.in. za wyłudzanie pieniędzy od znanych rzgowskich biznesmenów, braci Andrzeja i Zbigniewa Gałkiewiczów. Były poseł miał im w zamian pomóc przy legalizacji ich hal targowych, a w zamian miał zainkasować kilkadziesiąt tysięcy złotych na kampanię wyborczą. W końcu 2001 roku miał przyjąć za to 40 tys. zł na kampanię wyborczą SLD, zaś rok później 15 tys. zł. 

Pęczak nie stawił się w sądzie. Rozprawa została odroczona do października, kiedy to wezwani zostaną biegli. Będą mieli osądzić, jak długo może potrwać depresja byłego barona SLD, i kiedy będzie on w stanie stawić się w sądzie.

Andrzej Pęczak ze szczytów polityki spadł, gdy rozpętała się afera korupcyjna z nim i lobbystą Markiem Dochnalem w rolach głównych. Były polityk SLD miał m.in. przyjąć od niego w użytkowanie luksusowego mercedesa. Ale to tylko jedna z wielu spraw, w których Pęczak zasiada na ławie oskarżonych.

Były polityk spędził w areszcie ponad dwa lata. Gdy wyszedł na wolność był nie do poznania. Był schorowany i wychudzony. Gdy przebywał za kratami, opuściła go żona, nie mógł też liczyć na dawnych kolegów. Skarżył się, że utrzymuje się z niespełna dwóch tysięcy złotych renty i ledwie starcza mu na lekarstwa.