Paweł Kowal, który pojechał na miejsce smoleńskiej tragedii razem z Jarosławem Kaczyńskim, nieco inaczej wspomina próbę zaaranzowania spotkania prezesa PiS i Donaldem Tuskiem oraz premierem Władimirem Putinem.

Reklama

"Wówczas miałem wrażenie, że to Kaczyński nie chce, nie jest gotów na takie spotkanie. Musieliśmy dać negatywną odpowiedź. Oczywiście ona była zrozumiała w tym kontekście tej sytuacji, tuż po wizycie na miejscu katastrofy. Miałem wrażenie, że rząd chce tego spotkania" - mówił europoseł klubu Polska Jest Najważniejsza.

Dodał, że nie słyszał rozmowy, o której mówił w rozmowie z Konradem Piaseckim Jakub Opara. "Tak, cały czas kombinowali, jak zrobić, żeby spotkanie między Kaczyńskim a Tuskiem nie doszło do skutku. Mówili między sobą: "A co zrobimy, jak podjedzie tędy. To my podejdziemy z drugiej strony. A co zrobimy, jak podjedzie tędy? To my wycofamy się w drugą stronę" - tak urzędnik Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego wspominał narady Tomasza Arabskiego i Pawła Grasia, współpracowników Donalda Tuska.

Zdaniem Kowala, rządowi zależało na spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem oraz Władimirem Putinem, a potem już tylko z polskim premierem. Europoseł mówił o własnym wrażeniu, które odniósł - że prezes PiS nie był na takie spotkanie gotowy.