Dziennik Gazeta Prawana logo

Szef prezydenckiego BBN: Walczył chłopak, walczył

17 stycznia 2011, 10:37
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Generał Stanisław Koziej przyznaje, że polska strona nie zrobiła wszystkiego, by w pracach MAK nasz głos był głośno słyszany. Szef BBN podkreśla, że Edmund Klich nie dostał dostatecznego wsparcia.

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział Monice Olejnik w Radiu ZET, że jego zdaniem rola akredytowanego Polski przy MAK, była za mała. Stanisław Koziej podkreśla, że Edmund Klich nie miał możliwości wpływania na prace rosyjskiej komisji badającej katastrofę Tu-154.

"Być może my za słabo umocowaliśmy tego akredytowanego. Walczył chłopak, walczył, może miał za małe wsparcie. Miał za słabą pozycję, a on był ze strony państwa polskiego partnerem MAK" - przyznaje generał.

Stanisław Koziej krytykuje też ostro szefową MAK za powtarzanie informacji o zawartości alkoholu we krwi generała Błasika.

"Pani Anodina popełniła błąd ogromny, bo w tym raporcie fakt mógł być odnotowany, ale powtarzać go dwu- lub trzykrotnie w czasie tej konferencji to była manipulacja, zwracanie uwagi. I o to możemy mieć pretensje, do sposób opublikowania raportu MAK" - twierdzi szef BBN.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Radio ZET
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj