W oficjalnym oświadczeniu żona i córka Macieja Płażyńskiego protestują przeciwko używania pamięci tragicznie zmarłego w katastrofie smoleńskiej "na potrzeby przedwyborczego happeningu".

Reklama

"Tam na górze Maciek Płażyński (...) kibicuje nam ściska za Platformę kciuki i mówi wygrajcie to... - mówił w sobotę Marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna na konwencji Platformy Obywatelskiej. Zdaniem Katarzyny i Elżbiety Płażyńskich jest to instrumentalne wykorzystanie jego imienia dla celów politycznych.

Elżbieta i Katarzyna Płażyńskie w oświadczeniu przypomniały jaką rolę Maciej Płażyński odegrał w zakładaniu Platformy Obywatelskiej i zaznaczyły, że opuścił partię, "gdyż nie uznawał kompromisów wobec założycielskich zobowiązań, od których krok po kroku zaczęto odchodzić".

Rodzina polityka nie podziela optymizmu, który dzisiejsi szefowie Platformy Obywatelskiej próbują promować wśród wyborców. "Nam, którzy trochę ponad rok temu stracili ukochaną osobę, ten optymizm jednak się nie udziela" - czytamy w oświadczeniu. Napisały również, że w czasie obchodów rocznicy Tragedii Smoleńskiej "oprócz bezmiaru smutku czuliśmy wstyd i poczucie opuszczenia ze strony władz państwowych składając kwiaty przy wraku TU-154 częściowo nakrytym brezentem, który w sposób prowizoryczny przytrzymywało parę starych opon".

"Pragniemy wyrazić swoją dezaprobatę w stosunku do polityki opartej na obietnicach bez pokrycia i zapomnieniu o sprawach trudnych. Elżbieta i Katarzyna Płażyńskie napisały, że ubolewają nad słowami premiera Donalda Tuska, który mimo wcześniejszych zapewnień dotyczących wyjaśnienia przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku, podczas Rady Krajowej PO powiedział, że w sprawie smoleńskiej "dość już kwękolenia".