Prezes PiS jest coraz bardziej przekonany, że katastrofa prezydenckiego tupolewa nie była przypadkowa. Jego najnowszą hipotezą jest zemsta za pewien epizod, w którym Lech Kaczyński brał aktywny udział.
"Motyw mógł być na poziomie emocjonalnym" - stwierdził w rozmowie z portalem pomniksmolensk.pl Jarosław Kaczyński - donosi "Super Express". "Była Gruzja, były polskie rakiety, które okazały się skuteczne. No i jest pewna tradycja, oczywiście nie po polskiej stronie" - dodaje. Jego zdaniem oficjalna teza o uderzeniu w brzozę jest nieprawdziwa. "W to, że tak miękkie drzewo, nie takiej wielkiej grubości, jest w stanie przeciąć dosłownie jak nożem, potężną konstrukcję, jaką jest skrzydło dużego samolotu pasażerskiego, nie chciało mi się wierzyć na początku" - stwierdził prezes PiS.
Według Kaczyńskiego, tupolew mógł się rozbić dopiero po zderzeniu z dębem, jednak takiego drzewa w okolicach lotniska nie było.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Super Express
Powiązane
Zobacz
|