Według gazety tak jak w przeszłości szef PiS Jarosław Kaczyński przestrzegał przed niemieckimi próbami pisania historii na nowo, tak teraz ostrzega przed niemiecką kontrolą nad Europą.

Reklama

"Sueddeutsche Zeitung" informuje, że w czwartek w polskim parlamencie doszło do gwałtownej wymiany ciosów między "konserwatywnym premierem Donaldem Tuskiem i lewicowonarodową partią opozycyjną Prawo i Sprawiedliwość byłego premiera Jarosława Kaczyńskiego". "PiS zarzucił Tuskowi i ministrowi spraw zagranicznych Radosławowi Sikorskiemu, że podważają polską suwerenność" - pisze dziennik.

"W minionych tygodniach Kaczyński wiele razy żądał zdystansowania się od Berlina. Według jego słów UE w żadnym razie nie może stać się federacją, bo tylko +Europa suwerennych ojczyzn+ może powstrzymać Niemców w ich dążeniu do hegemonii. Kaczyński, który ma narodowokonserwatywny światopogląd, ale w programie gospodarczym reprezentuje socjaldemokratyczne postawy, sprzeciwiał się - w czasie, gdy był premierem - dalej idącej integracji państw UE" - pisze "Sueddeutsche Zeitung".

Gazeta zauważa też, że skierowane przeciwko Berlinowi i Brukseli hasła Kaczyńskiego "znajdują duże poparcie w części społeczeństwa" Polski. "Według sondaży od porażki w październikowych wyborach PiS znów zyskała do ośmiu punktów procentowych" - informuje "Sueddeutsche Zeitung". Dodaje, że Kaczyński "stawia na konfrontację".

"Podczas gdy w przeszłości koncentrował się na polityce historycznej, która miała przede wszystkim zapobiec temu, aby Niemcy +napisali na nowo historię, robiąc z siebie ofiary zamiast sprawców+, tak teraz wzywa swoich rodaków, by z całych sił starali się zapobiec +niemieckiej kontroli nad Europą+" - pisze "SZ".

Zauważa, że obok Tuska głównym wrogiem PiS jest szef MSZ Radosław Sikorski, który pod koniec listopada wygłosił w Berlinie przemówienie, wzywając Niemcy do bardziej zdecydowanej walki z kryzysem w strefie euro. Według bawarskiego dziennika przemówienie Sikorskiego "odbiło się w Berlinie ostrożnym echem". Poza nowymi tonami ze strony Sikorskiego, który jeszcze przed niespełna dekadą porównał rosyjsko-niemiecki gazociąg pod Bałtykiem z paktem Hitler-Stalin (Ribbentrop-Mołotow - PAP), przemówienie odebrano też jako apel pod adresem Berlina, by ratował strefę euro poprzez przejęcie części długów krajów południowoeuropejskich" - ocenia "SZ".