Paweł Kukiz wydał właśnie płytę "Siła i honor", o której powiedział, że nie jest to płyta zarobkowa, ale walka o przyszłość. Poza tym muzyk podjął się jeszcze jednej inicjatywy, mocno ocierającej się o politykę. Kukiz założył stronę zmieleni.pl, na której chce odtworzyć listę 750 tysięcy podpisów, które Platforma Obywatelska w 2005 roku zebrała pod projektem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych, a które potem zostały zniszczone. 

Nie potrzebuję partii, chcę okręgów jednomandatowych, żebym nie musiał głosować na kogoś, kogo wskaże wódz partii - tłumaczył swój upór Kukiz. Przyznał, że osobiście zarzucił Donaldowi Tuskowi, że odeszła od własnej idei. Mówiłem premierowi, że nie robią wszystkiego, żeby wprowadzić te okręgi. Mają prezydenta, mają większość w Senacie. Prezydent mógłby wystąpić z pomysłem zmiany ordynacji wyborczej, a Senat mógłby zarządzić referendum w tej sprawie - stwierdził. 

Jednak podkreślił, że choć zawiódł się na premierze i jego partii, nie jest zwolennikiem ani PiS, ani żadnej innej partii. Jeżeli powiem, że Donald Tusk ma brzydki krawat, natychmiast dostaję łatkę zwolennika PiS. Teraz sprawy tożsamości narodowej, tradycji, przodków spycha się na dalszy plan. Dzisiaj wystarczy biało-czerwona okładka mojej płyty, bym został uznany za zwolennika PiS czy mohera - narzekał muzyk.

Paweł Kukiz wysunął również pod adresem rządu zarzut dotyczący katastrofy smoleńskiej. Chodzi o "oddanie śledztwa Rosjanom". Gdyby zginął w Smoleńsku Kwaśniewski, Palikot czy gdyby Anna Grodzka była prezydentem i tam zginęła, mówiłbym to samo. Nigdy nie dowiem się czy to był zamach czy nie zamach, bo śledztwo oddano Rosjanom - podkreślił muzyk.

Na koniec pozwolił sobie na gorzką ironię: Platforma Obywatelska  jest wroga narodowi polskiemu. Platforma doprowadziła do destrukcji państwa. Gdyby Platforma wprowadziła stan wojenny, to trwałby 15 minut, bo policjanci przeszliby na drugą stronę.