"Gazeta Wyborcza" opisuje starania posła PiS Andrzeja Jaworskiego o pozyskanie z archidiecezji warszawskiej duchownego, który miałby odprawić mszę przed marszem "Obudź się, Polsko".

O ile jednak poseł chciał, by był jeden z ważniejszych warszawskich hierarchów, np. biskup pomocniczy, o tyle kardynał Nycz zdecydował, że nabożeństwo odprawi jeden z proboszczów.

Początkowo pojawiły się informacje, że w związku z tym PiS w ogóle zrezygnuje z odprawiania mszy. Potem jednak dementował te doniesienia sam Jaworski. Marsz się zacznie od koncertu patriotycznego i nabożeństwa odprawionego przez księdza wyznaczonego przez kardynała Nycza - powiedział "Gazecie Wyborczej".

Dodał jednak, że wciąż liczy na zmianę decyzji. To prawda, że uważaliśmy, że tak ważne wydarzenie dla wielu wiernych zasługuje na udział, jeśli nie samego kardynała, to któregoś z biskupów pomocniczych - wyjaśniał.

Portalowi onet.pl powiedział z kolei, że decyzją kardynała najbardziej zdziwiony był szef związkowców. Gdy powiedziałem o tym przewodniczącemu "Solidarności" Piotrowi Dudzie, to o mało co z krzesła nie spadł - stwierdził Jaworski.

Sam kardynał Nycz sprawy komentować nie chce. Głos zabrał za to rzecznik archidiecezji warszawskiej. Dotykamy bardzo delikatnej sprawy. Eucharystia, niezależnie od tego, czy odprawia ją biskup, czy ksiądz proboszcz, jest tak samo istotna. Komentarze w sprawie rangi i znaczenia mszy są bezcelowe i nieuzasadnione - powiedział w rozmowie z dziennikiem ks. Rafał Markowski. 

Marsz planowany na 29 września, ma się rozpocząć na pl. Trzech Krzyży około godziny 11:30. Po koncercie i mszy, manifestanci ruszą Traktem Królewskim w kierunku Placu Zamkowego, gdzie czekać będzie estrada i liczni mówcy.