Bilans finansowy tego wszystkiego jest dla nas na zero: 4 mld więcej na politykę spójności - to fakt, ale z drugiej strony 3,5 mld mniej na rozwój wsi - stwierdził prowadzący rozmowę dziennikarz.

Co na to rzecznik rządu?

To nie jest bilans na zero, absolutnie. Najważniejszą informacją jest to, że pomimo cięcia środków, obniżenia budżetu Unii Europejskiej, pomimo obniżenia środków na spójność, na politykę rolną, Polska jest jednym z nielicznych krajów, którym te środki zwiększono - odpowiedział Paweł Graś.

Rzecznik ostro skomentował on słowa europosła PiS Janusza Wojciechowskiego, który napisał, że rząd sprzedał polskich rolników.

Niczego innego po Januszu Wojciechowskim się nie spodziewałem. Słuchałem wczoraj kilku jego wypowiedzi, są kuriozalne i szkoda, że niczego pan Wojciechowski się w tym europarlamencie nie nauczył. Ja odsyłam do konferencji prasowej pana ministra Kalemby, tej wspólnej z premierem, gdzie on bardzo dokładnie i szczegółowo tłumaczył, że udało nam się uniknąć najgroźniejszego - a taka groźba jeszcze przed tym szczytem istniała - czyli obcinania środków i redukcji w ten sposób, że brakowałoby ich lub mogłoby ich zabraknąć na dopłaty bezpośrednie dla rolników. I o to minister Kalemba i rząd polski walczył - stwierdził Graś i wbił szpilę politykom prawicy, za to, jak zareagowali na ustalenia unijnego szczytu.

Być może sądzili, że - tak jak wielokrotnie mówili nam w ciągu tych ostatnich lat - absolutnie niemożliwe będzie otrzymanie tych 300 mld. I widać, że ta informacja i sukces Polaków - bo przecież nie tylko rządu, ale tak naprawdę wszystkich Polaków - ich zaskoczyły i jeszcze do dzisiaj chyba nie mogą zbudować jakiejś takiej jednolitej narracji - powiedział rzecznik rządu.

Przyznaje on, że środki na rozwój wsi są mniejsze, ale ratunkiem mają być mechanizmy, które udało się wynegocjować.

Są mniejsze, ale dlatego udało nam się - i to jest kolejny sukces zarówno premiera, jak i ministra Kalemby - wynegocjować takie mechanizmy, które pozwolą na elastyczne przesuwanie pieniędzy z innych filarów i innych miejsc po to, żeby te programy na rozwój wsi były kontynuowane - wyjaśnił rzecznik rządu.