Wszystko zaczęło się od oświadczenia Ewy Kopacz, w którym premier stwierdziła, że demokracja w Polsce jest stabilna i wezwała ludzi do głosowania w drugiej turze wyborów samorządowych. Zdaniem Jacka Kurskiego to była a polityk PO ma czelność twierdzić, że wszystko jest w porządku. To nie spodobało się Monice Olejnik, która stwierdziła, że jej rozmówca obraża kobiety.
Atmosfera się uspokoiła, jednak tylko na chwilę. Kurski mówił że gdyby potwierdziły się wyniki sondażu IPSOS, to PiS miałoby władzę w kilku województwach, tymczasem ostateczne wyniki różniły się od exit polls. Usłyszał wtedy: . Kurski odparł, że badania IPSOS to nie są zwykłe sondaże, do tego potwierdziły się wyniki PO i PSL, nastąpił za to duży przepływ głosów między PSL a PiS.
Polityk prawicy zarzucił , że . Stwierdził, że zwłaszcza mieszkańcy wsi, czyli zrozumieli, że mają stawiać krzyżyk na każdej karcie i w ten sposób oddawali masowo głosy nieważne. Monika Olejnik odpowiedziała mu, że mieszkańcy wsi od lat wypełniają unijne formularze o dotacje. - mówiła dziennikarka. e - usłyszała w odpowiedzi.
Kurski bronił swojej tezy o zmianie wyniku przez mylące spoty i instrukcje. - stwierdził. Olejnik skwitowała to krótko: .
Jego zdaniem w Polsce panuje teraz rozbieżność między społecznym poczuciem zwycięstwa PiS, a oficjalną wersją. Do tego . Przypomniał też komentarz posła PiS Krzysztofa Szczerskiego, który twierdzi, że na 12 kryteriów wolnych wyborów, stosowanych przez Unię Europejską, Polska spełnia tylko trzy.
Kurski zarzucał też lokalnym komisjom, że patrzyły tylko na pierwszą stronę książeczki i zaliczały głosy nieważne jako ważne. W ostatnich słowach w programie powiedział, że mimo niemiarodajnych wyborów, PiS jednak wygrał i to początek dobrej passy partii. Zarzucił też PO, parafrazując Jarosława Kaczyńskiego, że .
ZOBACZ TAKŻE: Rossijskaja Gazieta: Czy wybory w Polsce były uczciwe?