- wyjaśnia w "Kontrwywiadzie" RMF Jacek Michałowski i wylicza dalej: - - podkreśla były szef Kancelarii Prezydenta.
Jak przypomina Michałowski, po prezydenturze Lecha Kaczyńskiego znalazł w magazynie kilka szaf pancernych, których Antoni Macierewicz używał w czasie likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych. - Za grube pieniądze musieliśmy je otwierać, bo nie przekazano nam kluczy. Trzeba było je rozwiercić - opowiada Michałowski i jak dodaje, szafy były puste.
Był szef Kancelarii Prezydenta podkreśla, że Najwyższa Izba Kontroli sprawdzająca czas prezydentury Bronisława Komorowskiego nie miała żadnych zastrzeżeń do sposobu zarządzania mieniem prezydenckim, a willa w Klarysewie, o której pojawiły się doniesienia, że została spustoszona, miała być przekazana Skarbowi Państwa i dlatego pozbawiono ją wyposażenia.
- tłumaczy Jacek Michałowski. - dodaje.
- podsumowuje były szef Kancelarii Prezydenta.
Tygodnik "ABC" alarmował, że wraz z odejściem prezydenta Bronisława Komorowskiego z majątku prezydenckiego zniknęło wiele przedmiotów, które według dokumentów kancelarii miały zostać zniszczone. Głównie chodziło o sprzęt AGD nie starszy niż trzyletni. Tygodnik "wSieci" pisał natomiast, że willa w Klarysewie została całkowicie pozbawiona sprzętu i wyposażenia. Jacek Michałowski komentował te doniesienia w opublikowanym kilka dni temu liście otwartym:
Trudno nie odnieść się w tym miejscu do najnowszych doniesień, zamieszczonych w jednym z tygodników, które nie licząc się z faktami i obowiązującym prawem, kłamliwie sugerują po raz kolejny, że były Prezydent RP oraz pracujący z nim urzędnicy ukradli przedmioty należące do Kancelarii Prezydenta RP. Jest to bezprawne i bezpodstawne stawianie bardzo poważnych i niemających żadnego uzasadnienia zarzutów.
Niemal całe wyposażenie z Klarysewa trafiło na przestrzeni lat do pozostałych obiektów Kancelarii Prezydenta. Wszystko zostało udokumentowane za pomocą tzw. faktur rozchodowo-przychodowych. Pozostała część wyposażenia w najgorszym stanie została natomiast zlikwidowana.