W ostatni piątek posłowie opozycji z PO oraz Nowoczesnej zablokowali mównicę sejmową, w reakcji na planowane zmiany w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie oraz na wykluczenie z obrad jednego z posłów PO. Od tego czasu grupa posłów z PO i Nowoczesnej stale pozostaje na sali plenarnej Sejmu.
-- powiedział Petru w czwartek podczas briefingu w Sejmie.
Jak zaznaczył dla polityków Nowoczesnej nie jest to decyzja "przyjemna, bo jest to okres świąt". - - powiedział.
Petru dodał, że ze strony rządzących nie widzi jakiejkolwiek próby propozycji wyjścia z tego konfliktu. Jak podkreślił, w czwartek wyszły na jaw kolejne przykłady "nielegalności piątkowego posiedzenia".
-- stwierdził Petru.
- - powiedział Petru.
- dodał szef Nowoczesnej.
"Jednogłośna decyzja PO"
powiedział na briefingu prasowym Schetyna. Jak dodał, sprawą protestu w Sejmie zajmie się klub parlamentarny PO, który zebrał się o godz. 15.00.
podkreślił lider PO. Jak dodał, posłowie nadal czekają na "zakończenie przerwy i rozpoczęcie obrad Sejmu na sali plenarnej".
Schetyna podkreślił, że konferencja odbywa się przed Sejmem, ponieważ dziennikarze nieposiadający stałych akredytacji nie mogli w czwartek wejść na teren Sejmu. zauważył.
Przewodniczący PO zaznaczył, że posłowie zostają w budynku Sejmu "przynajmniej do 11 stycznia", ponieważ nie wiedzą, czy posiedzenie zaplanowane na 11 stycznia się odbędzie i czy marszałek Sejmu Marek Kuchciński "wznowi" piątkowe obrady.
- mówił lider PO.
Podkreślił, że Platforma chce, aby wznowione posiedzenie zostało kontynuowane od momentu zgłoszenia przez posła Szczerbę poprawki do projektu ustawy budżetowej.
zwrócił uwagę przewodniczący Platformy. ocenił.
Schetyna zaznaczył, że posłowie PO zostają w Sejmie nie tylko ze względu na to, że uznają obrady na Sali Kolumnowej za nielegalne. wyliczał.
11 stycznia rozpocząć ma się posiedzenie Sejmu, również Senat ma w tym dniu rozpocząć posiedzenie, na którym - zgodnie z dotychczasowymi planami - ma zająć się ustawą budżetową na 2017 r.
W piątek w Sejmie posłowie opozycji zablokowali mównicę sejmową, w reakcji na planowane zmiany w zasadach pracy dziennikarzy w parlamencie oraz na wykluczenie z obrad jednego z posłów PO. Obrady zostały wznowione przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego na Sali Kolumnowej, gdzie przeprowadzono głosowania m.in. nad ustawą budżetową na 2017 r. W głosowaniach udział wzięli przede wszystkim posłowie PiS oraz dwóch posłów klubu Kukiz'15. Zdaniem opozycji, przeprowadzone w ten sposób głosowania są nielegalne. PiS zapewniało, że nie doszło tu do złamania prawa, a przestępstwo popełniła opozycja, blokując mównicę.
W czwartek poseł PSL Krystian Jarubas oraz posłanka Kukiz'15 Elżbieta Borowska oświadczyli, że nie brali udział w piątkowych głosowaniach w Sali Kolumnowej i nie liczyli głosów. Oboje zostali wymienieni w piątek przez marszałka Sejmu Marka Kuchcińskiego wśród posłów-sekretarzy powołanych do liczenia głosów. Marszałek Kuchciński oświadczył w czwartek we wpisie na Twitterze, że "głosy w Sali Kolumnowej podczas 33. posiedzenia Sejmu były liczone przez ośmiu posłów sekretarzy; dwóch do tego wyznaczonych się nie stawiło".