Zdaniem polskiego ministra obrony narodowej rosyjskie śledztwo nie jest uzasadnieniem dla przetrzymywania wraku samolotu Tu-154M, który 10 kwietnia 2010 r. uległ katastrofie pod Smoleńskiem, w wyniku czego zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński.
Putin powiedział w piątek, że katastrofa nie powinna być wykorzystywana do potęgowania napięć w relacjach między Polską a Rosją. Macierewicz, pytany przez dziennikarzy o komentarz do tej wypowiedzi, powiedział:
- wskazał Macierewicz.
Obecny szef MON do końca ubiegłej kadencji Sejmu kierował złożonym z posłów PiS parlamentarnym zespołem ds. katastrofy polskiego samolotu Tu-154M pod Smoleńskiem. W lutym 2016 r. powołał podkomisję w ramach KBWLLP do ponownego zbadania tego zdarzenia.
Putin powiedział w piątek, że katastrofa smoleńska była straszną tragedią i "należy ukrócić spekulacje w tej sprawie".mówił. - .
Rosyjski prezydent oświadczył także, że zwrot wraku Tu-154M nie jest możliwy, dopóki Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej będzie prowadził śledztwo w sprawie tej katastrofy.
Strona rosyjska wiele razy podkreślała, że przed prawomocnym zakończeniem swojego śledztwa nie zwróci Polsce wraku Tu-154 ani jego "czarnych skrzynek".
Zdaniem szefa MON "Rosja zawłaszczyła polską własność i bezprawnie ją przetrzymuje". powiedział Macierewicz.
Przypomniał, że w połowie listopada spotkał się w tej sprawie z byłym głównym prokuratorem Międzynarodowego Trybunału Karnego Luisem Moreno-Ocampo. Ministerstwo podało wówczas w komunikacie, że prof. Ocampo "wyraził zgodę na przygotowanie dla MON analizy w sprawie dalszego procedowania badania katastrofy smoleńskiej, ze szczególnym uwzględnieniem kwestii zwrotu wraku samolotu", a także zgodził się zostać ekspertem podkomisji, która w lutym została powołana w ramach KBWLLP do ponownego zbadania katastrofy smoleńskiej.
- powiedział w piątek szef MON.
Zdaniem Macierewicza "w wyniku presji rosyjskiej" badanie katastrofy było prowadzone według przepisów załącznika 13 do konwencji chicagowskiej, zgodnie z którym "Rosja miała obowiązek zwrócić wrak natychmiast po zakończeniu postępowania" prowadzonego przez Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) w Moskwie. Przedstawił on raport z badania w styczniu 2011 r.
Macierewicz powiedział także, że jeżeli Putin twierdzi, że wszystko jest jasne, to jasne jest także, że bezprawnie przetrzymuje wrak.argumentował minister.
Jego zdaniem to "dobry przykład rosyjskiego działania i pseudowyjaśniania, które jest sprzeczne samo w sobie, a którego jedynym prawdziwym uzasadnieniem jest strach przed tym, żeby prawda została ujawniona i żeby Polacy mogli do końca zbadać wrak i przedstawić materiał dowodowy".
10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku w katastrofie Tu-154M zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka.
Śledztwo w sprawie przez sześć lat prowadziła Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Postawiła ona zarzuty dwóm kontrolerom lotów ze Smoleńska (dotychczas nie zdołano im ich przedstawić) oraz dwóm oficerom rozwiązanego po katastrofie 36. specjalnego pułku lotnictwa transportowego, który zajmował się transportem najważniejszych osób w państwie. Wiosną 2016 r., po reformie prokuratury, której częścią była likwidacja prokuratury wojskowej, śledztwo przejęła Prokuratura Krajowa. W listopadzie 2016 r. śledczy zapowiedzieli, że będą ponownie zabiegać o zwrot wraku Tu-154M, a także, że zwrócą się o jego inwentaryzację.
Badanie katastrofy smoleńskiej w Polsce przeprowadziła KBWLLP, którą kierował ówczesny szef MSWiA Jerzy Miller. W opublikowanym w lipcu 2011 r. raporcie komisja Millera stwierdziła, że przyczyną katastrofy samolotu było zejście poniżej minimalnej wysokości zniżania, a konsekwencji zderzenie samolotu z drzewami, prowadzące do stopniowego niszczenia konstrukcji maszyny. Komisja podkreślała, że ani rejestratory dźwięku, ani parametrów lotu nie potwierdzają tezy o wybuchu na pokładzie samolotu.
Ustalenia komisji Millera kwestionował Macierewicz i jego zespół parlamentarny. W skład powołanej w lutym 2016 r. podkomisji do ponownego zbadania katastrofy weszła część ekspertów, którzy współpracowali z zespołem. Zdaniem podkomisji - której szef dr Wacław Berczyński zapewnił, że nie przyjmuje ona żadnych wstępnych założeń ani hipotez w sprawie przyczyn katastrofy - na komisję Millera wywierano nacisk, by jej ustalenia pokrywały się z rosyjskim raportem MAK.