Dziennik Gazeta Prawana logo

Ziobro komentuje wątpliwości pełnomocnika Wałęsy: Szuka dziury w całym

1 lutego 2017, 14:20
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro/PAP
Pełnomocnik Lecha Wałęsy, domagając się ponownego zbadania dokumentów i kwestionując wiarygodność ekspertyzy grafologicznej instytutu Sehna, "szuka dziury w całym" - oświadczył minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro.

Zbigniew Ziobro był pytany o wypowiedź pełnomocnika Lecha Wałęsy mec. Jana Widackiego w sprawie ponownego zbadania dokumentów dotyczących Wałęsy - tak by zrobili to biegli z różnych instytucji, a nie tylko z podległego resortowi sprawiedliwości Instytutu Ekspertyz Sądowych im. dr. Jana Sehna. Jak mówił Widacki, instytut Sehna specjalizował się dotychczas w innych dziedzinach niż grafologia.

- powiedział o Widackim Ziobro. Dodał, że w świecie prawniczym instytut ma opinię bezstronnego

- mówił minister. Podkreślił, że sam nie miał instytutu Sehna ani jego kierownictwa.

- dodał Ziobro.

Zastępca prokuratora generalnego Bogdan Święczkowski zaznaczył, że statut krakowskiego instytutu pochodzi z lat 20. i mówi, na funkcjonowanie instytutu, .

Według przedstawionej we wtorek opinii biegłych w sprawie dokumentów teczki personalnej i teczki pracy TW "Bolek" zobowiązanie do współpracy z SB i pokwitowania odbioru pieniędzy podpisał Lech Wałęsa.

Zdaniem Widackiego opinia instytutu Sehna to dopiero początek sprawdzania autentyczności dokumentów. Prof. Widacki dopuścił możliwość zlecenia przez pełnomocników sporządzenia kolejnej opinii. Jak mówił we wtorek, pełnomocnicy dotychczas nie otrzymali opinii IES, mimo prośby wysłanej do prowadzącego śledztwo białostockiego pionu śledczego IPN. Zapowiedział zgłoszenie uwag do opinii i wystąpienie o przesłuchanie biegłych w ich obecności, a być może także o powołanie innych biegłych. Według niego biegli ci powinni pochodzić z różnych placówek, aby .

Wcześniej Widacki podkreślał, że . Wątpliwości pełnomocników Lecha Wałęsy w telewizyjnej prezentacji IPN wzbudziło m.in. użycie jako materiału porównawczego rękopisów Wałęsy z ostatnich lat. - podkreślił mec. Widacki.

Prawnik powołał się także na doświadczenie sądowe, argumentując, że często w jednej sprawie opinie grafologiczne są sprzeczne.

Ekspertyzę teczki tajnego współpracownika o pseudonimie "Bolek" zlecono w ramach śledztwa prowadzonego przez białostocki pion śledczy IPN w sprawie podejrzenia poświadczenia nieprawdy przez funkcjonariuszy SB w dokumentach "Bolka", w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej. W dokumentach, które w ub.r. znaleziono po śmierci gen. Czesława Kiszczaka w jego domu, jest m.in. odręcznie napisane zobowiązanie do współpracy z Służbą Bezpieczeństwa, podpisane: .

Były prezydent Lech Wałęsa neguje autentyczność dokumentów przejętych przez IPN od wdowy po gen. Czesławie Kiszczaku; stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj