Szef MON, pytany o losy rzecznika prasowego resortu, powiedział, że jest on pracownikiem MON i wykorzystuje urlop. Dodał, że jego obowiązki jako rzecznika przejęło biuro prasowe, a jako szefa gabinetu politycznego - Krzysztof Łączyński.
- powiedział minister.
Wyjaśnił, że chodzi m.in. o sfałszowanie konta urzędnika na portalu społecznościowym i "realizowanie działań prowokacyjnych, których celem było upowszechnianie fałszywych informacji na temat urzędnika MON".
Dopytany o wypowiedź prezesa PiS ws. Misiewicza dla "Do Rzeczy", minister powiedział, że "absolutnie się z nimi zgadza".
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ocenił w "Do Rzeczy", że Misiewicz to "wizerunkowy problem". – stwierdził lider Prawa i Sprawiedliwości.
powiedział minister. – dodał.
Ocenił, że przywoływanie wydarzenia jednostkowego, sprzed roku, jakby miało miejsce obecnie i było stale realizowaną nieprawidłowością, jest "niesolidnością".
W mediach pojawiła się w poniedziałek informacja RMF FM, że Misiewicz definitywnie odchodzi z resortu. MON ją zdementowało.
Bartłomiej Misiewicz przebywa na urlopie – poinformował PAP w poniedziałek Oddział Mediów Centrum Operacyjnego Ministra Obrony Narodowej. "W sprawie @MisiewiczB nic się nie zmieniło. Rzecznik przebywa na urlopie" - podało MON na Twitterze. "Nawet na urlopie mam medialną dezinformację... " - napisał z kolei Misiewicz na swoim profilu na portalu społecznościowym.
Nawet na urlopie mam medialną dezinformację... https://t.co/8J7RXQivqK
— Bartłomiej Misiewicz (@MisiewiczB) 6 lutego 2017
Szef MON kieruje wnioski do prokuratury i służb specjalnych ws. Misiewicza [KOMUNIKAT]
Informuję, że w związku z podejmowaniem i prowadzeniem w ostatnich
dniach działań noszących znamiona przestępstwa wobec osoby szefa
gabinetu politycznego MON Pana Bartłomieja Misiewicza, Minister Obrony
Narodowej kieruje do prokuratury wnioski o wyjaśnienie sprawy. Minister
zwrócił się także do służb specjalnych z wnioskiem o ustalenie osób i
środowisk odpowiedzialnych za inicjowanie i popełnianie tych
przestępstw, które polegały m.in. na:
- zamieszczaniu fałszywych informacji, w tym – w zakresie dotyczącym
bezpieczeństwa państwa, na celowo spreparowanym koncie jednego z portali
społecznościowych rzekomo należącym do Pana Bartłomieja Misiewicza;
- podżeganiu do popełnienia przestępstwa polegającego na publicznym
formułowaniu fałszywych oskarżeń o popełnienie czynów zabronionych przez
osobę posiadającą status osoby publicznej, czemu celowo nadano
charakter świadectwa osoby rzekomo biorącej udział w wydarzeniach, które
w rzeczywistości nie miały miejsca;
- publicznym pomawianiu urzędnika państwowego o działania przestępcze.
Premier Beata Szydło pytana w poniedziałek o doniesienia na temat odwołania rzecznika MON, powiedziała, że "jest to kompetencja ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza".
Wskazała, że Misiewicz jest pracownikiem ministerstwa. powiedziała premier.
Rzecznik MON i szef Gabinetu Politycznego Antoniego Macierewicza Bartłomiej Misiewicz poszedł na urlop krótko po publikacji dziennika "Fakt". Gazeta podała, że Bartłomiej Misiewicz miał wykorzystać służbowe auto, żeby pojechać na imprezę w jednym z białostockich klubów. Według publikacji prasowych, 19 stycznia 2017 r., rzecznik MON miał przyjechać "luksusowym BMW" przed jeden z klubów w centrum Białegostoku, w którym potem się bawił. Misiewicz miał przyjechać do klubu limuzyną, mimo że hotel, w którym mieszkał, znajduje się kilkaset metrów od klubu, a pokonanie tej trasy pieszo zajmuje kilka minut.