Dziennik Gazeta Prawana logo

"Typowe pozorne działanie", "temat wykorzystywany na na użytek wewnętrzny". Politycy o reparacjach od Niemiec po II wojnie światowej

2 września 2017, 15:02
Ten tekst przeczytasz w 6 minut
Kamera w studiu telewizyjnym
Kamera w studiu telewizyjnym/Shutterstock
Temat reparacji od Niemiec po II wojnie światowej jest wykorzystywany instrumentalnie przez partię rządzącą, a działania w tej sprawie są pozorne - uważają politycy opozycji; PiS będzie podejmować w tej sprawie dalsze decyzje po uzyskaniu odpowiedzi z BAS.

Szef PiS Jarosław Kaczyński podczas lipcowej konwencji Zjednoczonej Prawicy wyraził opinię, że Polska nigdy nie otrzymała odszkodowania za gigantyczne szkody wojenne, których "tak naprawdę nie odrobiliśmy do dziś". W podobnym tonie wypowiadał się też minister obrony narodowej Antoni Macierewicz, który stwierdził, że z punktu widzenia prawnego, bezdyskusyjnie Niemcy winne są Polsce reparacje, a państwo polskie nigdy nie zrzekło się praw do odszkodowania za straty wojenne.

W sierpniu poseł PiS Arkadiusz Mularczyk poinformował, że wystąpił do Biura Analiz Sejmowych o przygotowanie informacji dotyczącej możliwości domagania się przez Polskę odszkodowań za straty wojenne od Niemiec.

Sprawa reparacji od Niemiec za zniszczenia dokonane przez Niemcy w Polsce podczas II wojny światowej była komentowana przez polityków na antenie radiowej Trójki.

Joachim Brudziński (PiS) pytany, czy będzie decyzja o wystąpienie o reparacje, odpowiedział, że rząd czeka na odpowiedź z Biura Analiz Sejmowych. - - powiedział.

Szef BBN Paweł Soloch podkreślił z kolei, że wszyscy są zgodni "co do kwestii ważności poruszonej odpowiedzialności Niemiec hitlerowskich za zbrodnie wojenne" i powinniśmy dbać o to, żeby Niemcy o tym nie zapominali.

Odnosząc się do kwestii reparacji Soloch powiedział, że "podjęte zostały działania, będą analizy". - - mówił szef BBN.

Andrzej Halicki z PO zwracając się do Brudzińskiego powiedział:

Halicki dopytywany, czy PO poprze ewentualną decyzję rządu o wystąpienie o reparacje, poseł odpowiedział, że "jeżeli procedura będzie miała uzasadnienie prawne i rzeczywiście zostanie rozpoczęte, trzymam kciuki".

Zdaniem wicemarszałka Sejmu Stanisława Tyszki (Kukiz'15), z punktu widzenia moralnego "nie ulega wątpliwości, że potworne cierpienie, tragedia Polski i zniszczenia są podstawą do reparacji". Natomiast - jak dodał - to, co w tej sprawie robi PiS, "to jest po prostu coś nieakceptowalnego".

- powiedział Tyszka.

- dodał.

Zgodził się z nim poseł PSL Marek Sawicki, który powiedział, że temat reparacji jest wykorzystywany "tylko i wyłącznie na użytek wewnętrzny".

- - mówił Sawicki.

Zdaniem Katarzyny Lubnauer (Nowoczesna) mamy do czynienia z "typowym pozornym działaniem", w którym będą "wysokie koszty polityczne, natomiast nie będzie żadnych zysków, bo żadnych reparacji PiS nie zyska".

Dodała, że w tej sprawie "nie chodzi o jakiekolwiek skutki, chodzi tylko o to, żeby pomówić po to, żeby była narracja antyniemiecka".

- - stwierdziła Lubnauer. Zdaniem posłanki Nowoczesnej w razie ewentualnego nałożenia sankcji na Polskę przez UE z powodu naruszenia standardów praworządności, PiS może mówić, że "jest to zemsta za chęć do reparacji wojennych".

Sprawa uzyskania reparacji od Niemiec za zniszczenia dokonane przez Niemcy w Polsce podczas II wojny światowej budzi kontrowersje. 23 sierpnia 1953 r. PRL zrzekła się formalnie roszczeń, jednak skuteczność tego aktu jest kwestionowana przez niektórych politologów i prawników. W przyjętej w 1953 r. uchwale Rada Ministrów PRL stwierdziła, że Niemcy "zadośćuczyniły już w znacznym stopniu swoim zobowiązaniom z tytułu odszkodowań" i oświadczyła, iż podjęła decyzję "o zrzeczeniu się z dniem 1 stycznia 1954 roku spłaty odszkodowań na rzecz Polski".

10 września 2004 roku Sejm przyjął niemal jednogłośnie uchwałę w sprawie praw Polski do niemieckich reparacji wojennych oraz w sprawie bezprawnych roszczeń wobec Polski i obywateli polskich wysuwanych w Niemczech. Znalazł się w niej apel do władz niemieckich o uznanie takich roszczeń za bezzasadne i bezprawne.

14 września o uchwale dyskutował rząd Marka Belki. Premier poinformował potem, że zdaniem rządu, sprawa roszczeń w stosunkach polsko-niemieckich jest raz na zawsze zamknięta. Ówczesny szef MSZ Włodzimierz Cimoszewicz oświadczył, że rząd - zarówno z "powodów natury prawnej, jak i naturalnych powodów natury moralnej, historycznej związanych z elementarnym poczuciem sprawiedliwości" - odrzuca "jakąkolwiek myśl" o możliwości złożenia roszczeń niemieckich w stosunku do Polski. Zaznaczył też, iż - według niego - mówienie, że istnieją podstawy prawne do domagania się przez Polskę reparacji jest wprowadzaniem w błąd obywateli.

W listopadzie 2004 roku kwestia reparacji była tematem rozmowy premiera Belki z ówczesnym kanclerzem Niemiec Gerhardem Schroederem podczas konsultacji międzyrządowych w Krakowie. Po spotkaniu obaj ogłosili, że nie ma żadnych podstaw prawnych do dochodzenia roszczeń odszkodowawczych przez Niemców, czy Polaków, którzy utracili swoje mienie w wyniku II wojny światowej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj