Andrzej Pozorski był pytany w poniedziałek w Radiowej Jedynce o to, czy Lech Wałęsa może trafić do więzienia w związku z prowadzonym postępowaniem ws. składania przez niego fałszywych zeznań.
- podkreślił Pozorski, zwracając uwagę na - jego zdaniem - nieprawdziwe przekazy medialne, z których wynika, że - wyjaśnił Pozorski.
Przypomniał także, że sprawa prowadzona przez białostocki oddział IPN - dotycząca ewentualnego fałszowania dokumentów TW "Bolek" przez SB - jest wciąż w toku, ponieważ na decyzję o umorzeniu śledztwa zostało złożone zażalenie. - powiedział.
Zastępca prokuratora generalnego zaznaczył, że śledczy nie mają stuprocentowej pewności, że dokumenty pochodzące z domu gen. Kiszczaka były sporządzone przez Lecha Wałęsę, natomiast - zaznaczył.
Postępowanie w sprawie złożenia przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań dotyczy też innych spraw, w których były prezydent zeznawał jako świadek i twierdził, że nie współpracował ze Służbą Bezpieczeństwa, nie pobierał za to wynagrodzeń ani nie pisał donosów.
Pozorski był również pytany o powód różnicy zdań biegłych grafologów. W 2000 r. Lech Wałęsa został oczyszczony przez sąd lustracyjny z zarzutów dot. współpracy z SB. Podczas rozprawy okazało się, że obciążają go sfałszowane materiały. Wyrok został oparty na opinii grafologicznej z listopada 1990 r., stwierdzającej, że własnoręczne doniesienie Wałęsy i dwa pokwitowania odbioru pieniędzy nie zostały przez niego sporządzone.
- powiedział Pozorski.
Jak dodał, nikt nie kwestionuje, że próby fałszowania były podejmowane Podkreślił, że IPN zajmował się sprawą dokumentów z lat 1970-76, a nie z lat 80.
- ocenił Pozorski.
Śledztwo w sprawie złożenia przez Lecha Wałęsę fałszywych zeznań dotyczących dokumentów TW "Bolek" pion śledczy IPN prowadzi od 29 czerwca. Wiąże się ono z wypowiedziami Wałęsy, który m.in. w śledztwie białostockiego IPN dotyczącym ewentualnego fałszowania dokumentów przez SB zeznał, że dokumenty te nie są autentyczne. Podczas okazywania Wałęsie dokumentów z teczki TW "Bolek" były prezydent twierdził, że nie zostały one przez niego napisane (np. doniesienia agenturalne) ani podpisane.
Pod koniec czerwca, umarzając białostockie śledztwo, prokuratorzy IPN uznali jednak, że ponad 50 dokumentów z lat 1970-76, w tym zobowiązanie do współpracy z SB, doniesienia i pokwitowania odbioru pieniędzy są autentyczne, czyli zostały wytworzone lub podpisane przez Lecha Wałęsę. W tej sprawie - jak podał IPN - zebrano obszerną dokumentację archiwalną (także materiał porównawczy), przesłuchano też świadków, w tym byłych funkcjonariuszy SB, oraz uzyskano opinię Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna w Krakowie.
Decyzję o umorzeniu śledztwa zaskarżył pełnomocnik prawny Lecha Wałęsy. Były przywódca Solidarności neguje autentyczność dokumentów z teczek TW "Bolek" przejętych w ubiegłym roku przez IPN od wdowy po Czesławie Kiszczaku; b. prezydent stanowczo też zaprzecza, by kiedykolwiek był tajnym współpracownikiem SB.