Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin ocenił w sobotę w RMF FM, że brak ustawy reprywatyzacyjnej jest "dotkliwym przykładem" tego, że w Polsce "na korzyść zmieniło się o wiele mniej rzeczy, niż powinno się było zmienić".

Reklama

Pytany, dlaczego - będąc ministrem sprawiedliwości - nie zajął się problemem reprywatyzacji, odparł: "nie było wtedy przyzwolenia pana premiera Tuska na to, żeby ten temat podejmować".

Gowin zaznaczył, że podejmował wówczas głębokie reformy sądownictwa, które po odwołaniu go z funkcji szefa resortu w dużej mierze zostały cofnięte. - Jeżeli chodzi o reprywatyzację - tego ówczesny obóz rządowy w ogóle nie uwzględniał - powiedział.

Dopytywany, czy taka decyzja była kwestią braku wiedzy, zauważył, że "na pewno nie było tej skali wiedzy, jaka jest obecnie", ale jednocześnie do ówczesnego ośrodka rządowego coraz częściej docierały "jakieś niepokojące sygnały".

Jego zdaniem afer reprywatyzacyjnych nie byłoby, gdyby nie "przymykanie na nie oczu" nie tylko przez polityków, ale również przez sądy. - Za każdą z takich afer, za prawie każdą, stały decyzje sądów. Ja nie wiem, jak dzisiaj mogą patrzeć sobie w lustrze w oczy ci sędziowie, którzy zwracali majątek na przykład - pamiętam taki przypadek z Krakowa - 148-letniej obywatelce Argentyny - podkreślił.

Przyznał też, że jest "pełen podziwu" wobec osiągnięć komisji weryfikacyjnej ds. reprywatyzacji w Warszawie, a także wobec jej przewodniczącego, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który w środę zaprezentował projekt "dużej" ustawy reprywatyzacyjnej.

Bardzo doceniam też to, że przygotował projekt ustawy reprywatyzacyjnej - zaznaczył wicepremier. - Musimy dokładnie policzyć oczywiście, ile ona by polskie państwo kosztowała. To nie jest rzecz prosta, ale chapeau bas, że jest młody polityk, który miał odwagę zmierzyć się z takim problemem i zmierzyć się z towarzyszącym temu problemowi zagrożeniem - ocenił.

W przedstawionym przez Jakiego projekcie znalazła się m.in. propozycja wypłaty odszkodowań w gotówce do 20 proc. wartości nieruchomości w chwili nacjonalizacji, zakaz zwrotów w naturze oraz brak możliwości zwrotu kamienic z lokatorami. Projekt zakłada również, że na złożenie roszczeń będzie przysługiwać rok; mają być one wypłacane w ramach możliwości finansowych państwa.