Za wyrażeniem zgody głosowało 260 posłów, przeciw było 170; 4 posłów wstrzymało się od głosu. Pozew w sprawie Gasiuk-Pihowicz został złożony w Sądzie Okręgowym we Wrocławiu. Jackiewicz domaga się od posłanki Nowoczesnej zadośćuczynienia w kwocie 100 tys. złotych.
Pozew byłego ministra skarbu dotyczy wypowiedzi posłanki Nowoczesnej, która padła w lipcu ubr. podczas prac w Sejmie nad ustawami o Krajowej Radzie Sądownictwa i Sądzie Najwyższym. mówiła wówczas Gasiuk-Pihowicz.
Komisja regulaminowa, spraw poselskich i immunitetowych zarekomendowała w listopadzie Sejmowi uchylenie immunitetu posłance Nowoczesnej i tym samym udzielenie zgody na pociągnięcie jej do odpowiedzialności cywilnej.
W marcu Gasiuk-Pihowicz tłumaczyła w Sejmie, że jej wypowiedź z lipca dotyczyła wyłącznie wątpliwości w zakresie działań prokuratury i nie stanowiła ataku personalnego na Jackiewicza. - oświadczyła.
Cytowała też wtedy akta prokuratury, według których mężczyzna, którego popchnął Jackiewicz, upadł, uderzając się w głowę, a po kilku dniach zmarł w szpitalu. Posłanka wskazała, że tylko 3 proc. tego typu spraw jest umarzanych na etapie prokuratorskim, a 97 proc. - trafia do sądów. Przypomniała, że sprawa Jackiewicza została przez prokuraturę umorzona, a zatem znalazła się w "szalenie wąskim gronie spraw, które są umarzane na etapie prokuratorskim".
Gasiuk-Pihowicz przypominała też kontekst swojego lipcowego wystąpienia. wskazała. Jak dodała "zawsze porusza najtrudniejsze kwestie" i zadaje pytania w interesie publicznym. Zapowiedziała, że nadal będzie to robiła. Podkreślała, że "nie da się zastraszyć ani pozwami na wysokie kwoty, ani innymi podobnymi działaniami".
- oceniała Gasiuk-Pihowicz.
Jak zauważyła dotychczas we wszystkich sprawach, w których przed komisją regulaminową, spraw poselskich i immunitetowych stawali politycy PiS, nie byli oni pozbawiani immunitetu. "Zastanówcie się koleżanki i koledzy z PiS, czy chcecie kierować się moralnością Kalego? Inne prawo obowiązuje posłów opozycji, a inne partii rządzącej? Czy to uczciwe? Czy ma to coś wspólnego z prawem i sprawiedliwością?" - pytała posłanka Nowoczesnej.
Sprawa dotyczy wydarzeń z 28 grudnia 2006 r. Jadącą tego dnia autobusem, wraz z synem, żonę Dawida Jackiewicza zaczepił pijany i agresywnie zachowujący się mężczyzna. Wykrzykiwał, że chłopiec jest jego dzieckiem i próbował go wyszarpnąć matce. Kobieta wysiadła z autobusu i wezwała męża przez telefon. Pijany, 50-letni mężczyzna wysiadł jednak za nimi, wyrwał chłopca i chciał się z nim oddalić. Jackiewicz, który przyjechał na miejsce zdarzenia, popchnął mężczyznę. 50-latek upadł, uderzając się w głowę. Po kilku dniach zmarł w szpitalu. W grudniu 2007 roku wrocławska prokuratura umorzyła postępowanie tej sprawie.
Ryszard Petru też bez immuntetu
Sejm w czwartkowym głosowaniu wyraził zgodę na uchylenie immunitetu posłowi Nowoczesnej Ryszardowi Petru. O zgodę na pociągnięcie Petru do odpowiedzialności karnej, wnioskował zastępca koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik, który zarzuca politykowi pomówienie.Za uchyleniem Petru immunitetu głosowało 262 posłów, 170 było przeciw; dwóch wstrzymało się od głosu.
Wąsik pod koniec sierpnia ub.r. skierował przeciwko Petru prywatny akt oskarżenia, gdyż - jak uzasadniał - ówczesny lider Nowoczesnej w publicznym wystąpieniu 16 lipca 2017 r. przed budynkiem Sejmu, nazywał go oraz koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego przestępcami. We wrześniu ub.r. pełnomocnik Wąsika złożył w Sejmie wniosek o wyrażenie zgody na pociągnięcie Petru do odpowiedzialności karnej. Bez takiej zgody Sejmu, czyli uchylenia immunitetu, sąd w danej sprawie nie może prowadzić procesu posła.