Dziennik Gazeta Prawana logo

Afera taśmowa. Ziobro bije w SN: Czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez sędziów, którzy udostępnili materiały?

8 października 2018, 17:23
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Magnetofon
Magnetofon/Shutterstock
Zdaniem ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry udostępnienie przez Sąd Najwyższy akt z afery taśmowej skłania do pytania o apolityczność SN. Dodał, że być może należałoby ustalić, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez sędziów SN, którzy udostępnili materiały.

Zbigniew Ziobro, zapytany na konferencji prasowej, czy prokuratura badała wątek - którego dotyczą nagrane rozmowy - wsparcia finansowego dla byłego ministra skarbu Aleksandra Grada, odparł, że śledztwo toczyło się zanim on objął stanowisko i przed połączeniem funkcji ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego.

- - powiedział. - - dodał.

Według Ziobry "to jest sprawa godna uwagi w kontekście pytania o apolityczność i dystans od zgiełku sporów politycznych aktualnego Sądu Najwyższego". - - mówił minister.

Dodał, że być może należałoby ustalić, czy nie doszło do przekroczenia uprawnień przez sędziów SN, którzy udostępnili materiały.

Taśmy z Morawieckim trafiły tylko do konkretnych mediów? Jest odpowiedź Sądu Najwyższego

Wszystko wskazuje na to, że taśmy, na których wypowiada się premier, wyszły z Sądu Najwyższego do konkretnych mediów, znanych ze swojego bardzo mocnego zaangażowania politycznego po stronie opozycji; SN wchodzi do gry w kampanii wyborczej - ocenił wcześniej szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Jacek Sasin. Na te zarzuty odpowiedział rzecznik Sądu Najwyższego.

Tygodnik "Sieci" napisał w poniedziałek, że ws. taśm z wypowiedziami premiera Morawieckiego "źródłem ujawnionych nagrań i zeznań był Sąd Najwyższy", który - jak oceniono - "toczy otwartą wojnę z rządem". - napisał tygodnik.

Sasin pytany w Jedynce Polskiego Radia o "imponujące tempo prac" SN, powiedział: Według niegomożna powiedzieć, Sąd Najwyższy wchodzi do gry, wchodzi do gry w kampanię wyborczą" - ocenił Sasin.

Na uwagę, że to mocne stwierdzenie i czy nie ma wątpliwości, że tak jest, Sasin odpowiedział: - podkreślił.

Sasin powiedział, że wszystko na to wskazuje, iż taśmy wyszły z SN do "bardzo konkretnych mediów, znanych ze swojego bardzo mocnego zaangażowania politycznego po stronie opozycji". - oświadczył Sasin.

Sąd Najwyższy odpowiada

Z kolei europoseł PiS Karol Karski powiedział, że dostęp do akt tzw. afery taśmowej, dostały tylko wybrane redakcje, a niektórym redakcjom tego dostępu odmówiono.

- powiedział w TOK FM Michał Laskowski, rzecznik Sądu Najwyższego.

Pytany o informację tygodnika "Sieci", że "ktoś z Sądu Najwyższego przesłał do kilku zaprzyjaźnionych redakcji cynk, że akta są do wzięcia", rzecznik SN powiedział:

Jak dodał, zgody nie udziela się jedynie na wgląd w zawarte w aktach materiały niejawne; zaznaczył, że materiały niejawne "są w odrębnych tomach i są przechowywane w kancelarii tajnej".

Laskowski zapewnił, że udostępnianie akt "to była normalna, rutynowa czynność".

Taśmy z Morawieckim

W zeszły poniedziałek portal Onet opublikował artykuł "Afera taśmowa. Kelnerzy obciążają Morawieckiego", w którym dziennikarze powołują się na akta afery taśmowej, do których mieli dotrzeć. Onet napisał, że kelnerzy skazani w wyniku afery taśmowej obciążyli w swoich zeznaniach obecnego premiera, w latach 2007-2015 prezesa banku BZ WBK. Na jednej z taśm - według portalu - "Morawiecki miał dyskutować o zakupie nieruchomości na tzw. słupy".

W zeszły wtorek Onet opublikował inną taśmę, na której znalazł się zapis rozmowy Morawieckiego w 2013 r. m.in. z prezesem PKO BP Zbigniewem Jagiełłą, prezesem PGE Krzysztofem Kilianem i jego zastępczynią Bogusławą Matuszewską. To w tej rozmowie pada kwestia rozważania kandydatury Morawieckiego na szefa resortu Skarbu Państwa w rządzie Donalda Tuska. Fragmenty stenogramu z tej rozmowy ujawniły w 2016 r. "Newsweek" i Radio Zet. W czwartek portal Onet opublikował kolejne fragmenty rozmowy obecnego szefa rządu z Jagiełłą, Kilianem i Matuszewską, w której pojawia się kwestia zatrudnienia byłego ministra skarbu w rządzie PO-PSL Aleksandra Grada.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj