Dziennik Gazeta Prawana logo

Zmierzch nieuczciwych unijnych pośredników? Morawiecki w "FT": Po eurowyborach Brukselę czekają głębokie zmiany

2 stycznia 2019, 10:44
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Mateusz Morawiecki
Mateusz Morawiecki /PAP Archiwalny
Premier Mateusz Morawiecki ocenił w rozmowie z brytyjskim dziennikiem "Financial Times", że zbliżające się szybkim krokiem wybory do Parlamentu Europejskiego doprowadzą do głębokich zmian w Brukseli. Szef rządu skrytykował również działania KE w kwestii reform sądownictwa w Polsce.

- - powiedział premier w wywiadzie, opublikowanym na portalu "FT".

Ocenił również, że "UE jako instytucja potrzebuje reformy". - - stwierdził. W jego ocenie doprowadzą one do "głębokich zmian" w Brukseli.

"FT" przypomina, że "nacjonalistyczne oraz skrajnie prawicowe partie" cieszą się sporym poparciem przed majowymi wyborami do PE. W tym kontekście wymienia włoską Ligę, francuskie Zjednoczenie Narodowe (dawny Front Narodowy), węgierski Fidesz, Alternatywę dla Niemiec (AfD) oraz Prawo i Sprawiedliwość (PiS).

Morawiecki odrzucił jako "całkowicie błędne" sugestie, że państwa Europy Środkowej przesuwają się w kierunku autorytaryzmu. - - oznajmił. Zdaniem premiera reformy systemu sprawiedliwości - uznawane przez krytyków "za atak na niezależność sądownictwa" - są konieczne, by "wykorzenić ostatnie komunistyczne pozostałości w Polsce" - czytamy w "FT".

- - podkreślił premier.

Kontrowersje wokół polskich reform Morawiecki porównał do ostatnich zmagań prezydenta Francji Emmanuela Macrona z ruchem "żółtych kamizelek". Premier zauważył, że "nie powiedziałby, że Francja ma problem z rządami prawa", ale jednocześnie zasugerował, że gdyby do takich "brutalnych interwencji" służb bezpieczeństwa jak we Francji doszło w Polsce, to spotkałoby się to z krytyką "Brukseli, Berlina i może Paryża".

Morawiecki dodał, że jeśli KE nie wycofa sprawy Polski z Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) pokaże to, że unijni urzędnicy wykorzystują spór z Warszawą do celów politycznych.

Premier uznał, że "teraz jest czas na ruch KE", bo władze w Warszawie zrobiły już wiele. - - wezwał.

"Jeśli utrzymują (KE) sprawę otwartą, to uważam, że dzieje się tak dlatego, że niektórzy chcą to upolitycznić, chcą użyć tego jako argumentu w kampanii politycznej przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, a to jest bardzo niebezpieczne" - zaznaczył.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj