Decyzją zastępcy prokuratora generalnego z 5 lutego 2019 r. sprawa ta została przekazana z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku do prowadzenia w okręgu Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Szef lubelskiej Prokuratury Regionalnej Jerzy Ziarkiewicz skierował ją do Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Pierwszym zadaniem będzie wskazanie prokuratorów, którzy będą brali udział w zespole śledczym. Taki zespół ja powołam na wniosek prokuratora okręgowego w Lublinie. Oczekuję na taki wniosek z nazwiskami prokuratorów; jeszcze nie wiadomo, ilu ich będzie - powiedział PAP Ziarkiewicz.

Reklama

Jak ocenił, lubelskim prokuratorom zajmie około trzech, czterech tygodni zapoznanie się ze zgromadzonym już materiałem dowodowym. Nie wiadomo jeszcze, jakie czynności będą potem podejmowali. Najpierw przeczytamy, potem zobaczymy. Nie można powiedzieć, co potem, jak myśmy tego jeszcze nie przeczytali - tłumaczył. Postępowanie jest w fazie in personam (przeciwko osobie - PAP), jest kilku podejrzanych. Zarzucane im są czyny z art. 248 Kodeksu karnego - dodał Ziarkiewicz.

Art. 248 kk przewiduje do trzech lat więzienia za przestępstwa przeciwko wyborom i referendum, m.in. za nadużycia przy sporządzaniu list z podpisami obywateli zgłaszających kandydatów w wyborach. W sobotę "Superwizjer" TVN24 wyemitował reportaż dotyczący śledztwa w sprawie fałszowana podpisów pod poparciem kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Prezesem tej organizacji był wówczas Adam Andruszkiewicz, obecny wiceminister cyfryzacji.

Według autorów reportażu, z dokumentów prokuratury, do których dotarli, wynika, że kiedy jesienią ubiegłego roku śledczy chcieli wezwać Andruszkiewicza i przeszukać jego biuro, odebrano im akta sprawy. Prokuratura Krajowa przekazała w sobotę PAP, że trwa postępowanie dyscyplinarne dotyczące zbyt opieszałego prowadzenia przez białostockich prokuratorów tego śledztwa oraz roli, jaką miałby w tej sprawie odegrać Adam Andruszkiewicz.

Szef Ministerstwa Sprawiedliwości, Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro powiedział w poniedziałek, że w śledztwie dotyczącym fałszowania podpisów na listach Młodzieży Wszechpolskiej doszło do poważnych uchybień, będą analizowane przyczyny przewlekłego prowadzenia tej sprawy, zostaną też wyciągnięte konsekwencje personalne. Rzeczniczka prasowa Prokuratury Krajowej prok. Ewa Bialik zaznaczyła w sobotę rozmowie z PAP, że postępowanie dyscyplinarne w białostockiej prokuraturze wszczęto w wyniku kontroli przeprowadzonej w ubiegłym roku przez Prokuraturę Krajową, która badała akta śledztwa prowadzonego od 2014 r.

Prokuratura Krajowa stwierdziła niezasadną zwłokę w prowadzeniu postępowania i w zbieraniu dowodów. Jednym z zarzutów PK wobec prowadzących śledztwo - poinformowała rzeczniczka - jest to, że nie zlecili grafologowi porównania próbek pisma posła Andruszkiewicza, którymi prokuratura dysponuje, ze sfałszowanymi podpisami na listach wyborczych. Zdaniem PK, takie badanie pomogłoby ustalić, czy Andruszkiewicz mógł się dopuścić fałszerstw. W wydanym w niedzielę oświadczeniu Andruszkiewicz zapewnił, że nigdy "nie fałszował ani nie kazał fałszować podpisów". "Rzekome oskarżanie mnie przez jednego z podejrzanych jest nieprawdziwe, co udowodnię przed sądem" - podkreślił.

Reklama