W poniedziałek "Gazeta Wyborcza" podała, że w prowadzonym od 2016 r. śledztwie ws. fałszowania podpisów pod listami narodowców przed wyborami samorządowymi w 2014 r. w kluczowych momentach interweniowała szefowa Prokuratury Regionalnej w Białymstoku Elżbieta Pieniążek. Według "GW", Pieniążek poleciła prokuratorom, by wezwali na przesłuchanie w charakterze świadka ówczesnego szefa Młodzieży Wszechpolskiej Adama Andruszkiewicza. "Gdy chcieli (prokuratorzy - PAP) przeszukać jego dom i biuro poselskie, Pieniążek zabrała im akta do nadzoru i zablokowała przeprowadzanie czynności przed wyborami samorządowymi" - czytamy w poniedziałkowej "GW" .

Rzeczniczka PK odnosząc się m.in. do doniesień "GW" oświadczyła, że "żadna z czynności nadzoru podejmowana w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę kręgowa w Białymstoku w sprawie podrobienia przez obecnego posła Adama Andruszkiewicza podpisów na listach wyborczych Komitetu Wyborców Ruchu Narodowego nie dążyła do zablokowania przeprowadzanych czynności".

Prok. Bialik podkreśliła, że "to Prokuratura Krajowa badając akta śledztwa (...) stwierdziła niezasadną zwłokę w prowadzeniu postępowania i w zbieraniu dowodów. - Prowadzący śledztwo nie przeprowadzili wielu ważnych czynności dowodowych, na które wielokrotnie wskazywali im zwierzchnicy - zaznaczyła rzeczniczka PK.

Jak dodała, "wobec prokuratorów wchodzących w skład zespołu do prowadzenia tego postępowania wszczęto czynności wyjaśniające".

W pierwszej połowie lutego "Superwizjer" TVN24 wyemitował reportaż dotyczący śledztwa w sprawie fałszowana podpisów pod poparciem kandydatów Młodzieży Wszechpolskiej (startowali z Komitetu Wyborczego Wyborców Ruch Narodowy) przed wyborami samorządowymi w 2014 roku. Wówczas prezesem tej organizacji był Adam Andruszkiewicz, obecny wiceminister cyfryzacji. Według autorów reportażu z dokumentów prokuratury, do których dotarli, wynika, że kiedy jesienią ubiegłego roku śledczy chcieli wezwać Andruszkiewicza i przeszukać jego biuro, odebrano im akta sprawy.

Andruszkiewicz oświadczył, że nigdy nie fałszował ani nie kazał fałszować podpisów, zaś "rzekome oskarżanie" go przez jednego z podejrzanych jest nieprawdziwe, co udowodni przed sądem.

Decyzją zastępcy prokuratora generalnego z 5 lutego 2019 r. sprawa fałszowania podpisów na listach Młodzieży Wszechpolskiej została przekazana z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku do prowadzenia w okręgu Prokuratury Regionalnej w Lublinie. Szef lubelskiej Prokuratury Regionalnej Jerzy Ziarkiewicz skierował ją następnie do Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Po emisji "Superwizjera" Prokuratura Krajowa poinformowała, że trwa postępowanie dyscyplinarne dot. zbyt opieszałego prowadzenia przez białostockich prokuratorów tego śledztwa oraz roli, jaką miałby w tej sprawie odegrać Adam Andruszkiewicz.