Zdaniem byłego premiera i kandydata Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego, zachowanie Rulewskiego jest „nie fair”.

W jednym z wywiadów Jan Rulewski tłumaczył, że nie może występować pod jednym szyldem z dawnymi działaczami PZPR.

To jest jego wybór, to jest kwestia jego oceny. Moim zdaniem jest w tym wszystkim bardzo emocjonalny, jest bardzo niesprawiedliwy. To zachowanie nie fair, ale to jest jego sprawa - ocenia w Radiu ZET Włodzimierz Cimoszewicz.

Były premier i kandydat Koalicji Europejskiej do Parlamentu Europejskiego apeluje, aby patrzeć na całokształt osiągnięć.

Jeśli będziemy w ten sposób oceniali ludzi, to jest krańcowo niesprawiedliwe. Każdego trzeba oceniać indywidualnie według tego co robił i mówił – zachęca gość Beaty Lubeckiej. - Mija 30 lat transformacji i ludzie coś przez te 30 lat robili. Jedni się świntuszyli mając nawet najbardziej bohaterskie życiorysy. Inni nie dali cienia wątpliwości co do swojego poparcia dla demokracji, rządów prawa. Każdy z własnym rozumem powinien oceniać ludzi po tego typu decyzjach – dodaje.

Gość Radia ZET został też zapytany o aktywność Koalicji Europejskiej.

Dlaczego Koalicja Europejska jest taka niemrawa w tej kampanii? W ogóle nie możecie się przebić, w ogóle nie jesteście w stanie narzucić jakiejś agendy – zauważa Beata Lubecka.

Kwestia wrażeń – odpowiada Cimoszewicz. – Ja przyznaję, że PiS jest bardzo aktywny: co tydzień kolejna konwencja, co tydzień kolejne obietnice, a to dotyczące emerytów, a to dotyczące krów, a to dotyczące wolności Internetu, bardziej poważne, mniej poważne. Niewątpliwie próbują w ten sposób narzucić agendę rozmowy, tylko że nic o Europie, nic o UE – stwierdza.

No dobrze, ale Koalicja Europejska zachowuje się tylko reaktywnie – reaguje na to, jak PiS nadaje ton tej kampanii jednak – ocenia prowadząca „Gościa Radia ZET”.

Zwykle tak jest, jeżeli jest partia rządząca, ma do dyspozycji całą masę instrumentów propagandowych, finansowych, że jej jest łatwiej narzucać tematykę tego typu dyskusji. Natomiast jest rzeczą charakterystyczną, bardzo wymowną i bardzo ważną, to, że ta partia nie ma nic do powiedzenia w sprawach europejskich, a chodzi w końcu o wybory do PE – komentuje były premier i „jedynka” Koalicji Europejskiej z Warszawy w eurowyborach.