Chodzi o wypowiedź rzecznika praw dziecka Mikołaja Pawlaka w opublikowanym w środę wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" zatytułowanym "Nazwą mnie katorzecznikiem". "Klaps nie zostawia wielkiego śladu (...). Trzeba rozróżnić, czym jest klaps, a czym jest bicie" – powiedział Pawlak. Zaznaczył jednocześnie, że "absolutnie nie wolno bić dzieci". CZYTAJ WIĘCEJ TUTAJ>>>
Do tej wypowiedzi rzecznika odnieśli się na konferencji prasowej w Sejmie posłowie PO-KO.
- – ocenił poseł Jan Grabiec.
- – dodał poseł PO-KO.
Podkreślił, że "nie można usprawiedliwiać tego, że jak nie ma śladu, to nie jest to bicie, tylko zwykły klaps". - – powiedział Grabiec.
Jego zdaniem Pawlak "nie ma kwalifikacji moralnych ani być może również psychologicznych do pełnienia tego urzędu". - – podkreślił Grabiec.
Dodał, że oczekuje od Prawa i Sprawiedliwość "wzięcia odpowiedzialności za aktywność RPD". - – uważa.
- – powiedział poseł PO-KO.
Joanna Augustynowska dodała, że opinie RPD wyrażone w gazecie "całkowicie dyskredytują jego osobę". - – podkreśliła posłanka PO-KO.
- RPD zawsze musi stać po stronie dzieci. Ta wypowiedź nie jest dziwna, trudna, ona jest absolutnie skandaliczna. W każdym normalnym kraju po takich słowach Rzecznik Praw Dziecka powinien podać się do dymisji - mówił z kolei w "Kropce nad i" Cezary Tomczyk z PO.
Wypowiedź RPD wywołała również oburzenie wśród dziennikarzy i psychologów dziecięcych. Na Twitterze nie brakowało wpisów odnoszących się do słów Pawlaka. Krzysztof Luft, który był m.in. rzecznikiem prasowym rządu Jerzego Buzka, stwierdził, że RPD został "jakiś cymbał".
Klaps to nie bicie - byle nie zostawiał śladów na ciele dziecka.
— Krzysztof Luft (@KrzyLuft) 19 czerwca 2019
Przepraszam, ale Rzecznikiem Praw Dziecka został jakiś cymbał. https://t.co/weoekuvNV6
"Rzecznik Praw Dziecka w wywiadzie mówi, że klaps to nie bicie a w ciążę zachodzi 300 nieletnich rocznie. Ja nie wiem które z tych twierdzeń bardziej świadczy, że powinien coś tam jeszcze poczytać przed następnymi wizytami w mediach" - oceniła we wpisie na Twitterze Dominika Długosz z "Newsweeka".
Dorota Zawadzka znana jako "Superniania" nie mogła uwierzyć w słowa Pawlaka. "To się nie dzieje" - napisała.
Omg! Klaps NIE jest metodą wychowawczą. „Niezbędna dla dziecka”. To się nie dzieje... pic.twitter.com/Miatly8mTz
— Dorota Zawadzka (@SuperNiania) 19 czerwca 2019
Ojciec Grzegorz Kramer stwierdził z kolei, że "nie ufa takiemu Rzecznikowi". "Ja wierzę Korczakowi, który z dziećmi poszedł umrzeć.
+Kto uderza dziecko, jest oprawcą. Kto i kiedy, w jak wyjątkowych warunkach, ośmieli się dorosłego pchnąć, szarpnąć, uderzyć?+" - napisał w jednym z postów.
Stwierdził też, że Pawlak za swoje słowa powinien przeprosić i ustąpić miejsca komuś, kto naprawdę będzie bronił praw dzieci.
Nie ufam takiemu Rzecznikowi.#rzecznikprawdziecka pic.twitter.com/gAgJDIzNRP
— Grzegorz Kramer (@ojcieckramer) 19 czerwca 2019
W Polsce od 2010 r. obowiązuje zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Zakaz ten wprowadzono w znowelizowanej ustawie o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie. Na jej mocy dodano do Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego artykuł stanowiący, że osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych.