Przyszła przewodnicząca KE Ursula von der Leyen zdecydowała przenieść kompetencje dotyczące pomocy państwa z dwóch dyrekcji generalnych - ds. rolnictwa oraz gospodarki morskiej - do dyrekcji generalnej ds. konkurencji.

Reklama

Po decyzji nowej szefowej KE kwestie pomocy publicznej w rolnictwie i gospodarce morskiej będą podlegały przyszłej wiceszefowej KE Margrethe Vestager, która ma być odpowiedzialna za cyfryzację i konkurencję, a nie Januszowi Wojciechowskiemu (kandydat na komisarza ds. rolnictwa) i Virginijusowi Sinkevicziusowi (kandydat na komisarza ds. gospodarki morskiej).

Sawicki pytany w czwartek w radiowej Trójce o zawężenie kompetencji komisarza ds. rolnictwa powiedział, że w jego ocenie są to "jakieś wewnętrzne rozgrywki pomiędzy starymi, a nowymi państwami UE". Jak zauważył, te kompetencje od kilku kadencji Komisji Europejskiej były kompetencjami komisarza ds. rolnictwa.

Wielokrotnie mówiłem, że Janusz Wojciechowski, polski kandydat na komisarza ds. rolnictwa - jako prawnik, ale także osoba, która z rolnictwem w dużym stopniu i politycznym wcześniej jako PSL, ale także rodzinnie jest związana - doskonale sobie z tymi wszystkimi sprawami poradzi. Więc tu nie bardzo rozumiem w czym problem i dlaczego te kompetencje są przenoszone - mówił Sawicki.

Jak dodał, "być może jest to taka próba ukryta, gdzie później w przyszłości cięcia środków na wspólną politykę rolną będą znacznie większe". Wtedy rozdzielenie na dwóch komisarzy tych środków ma pokazać, czy ma nieco osłabić to uderzenie obniżenia budżetu - zaznaczył poseł.

Trzymam kciuki za komisarza Wojciechowskiego, żeby rzeczywiście zmienił wspólną politykę rolną, ale nie na politykę tylko i wyłącznie równego rozdawnictwa, ale przede wszystkim na politykę wspierania konkurencyjności i rozwoju. Bo polscy rolnicy potrzebują pieniędzy na inwestycje, na rozwój, a nie tylko na trwanie - podkreślił Sawicki.